logo4

100 godzin z Samsungiem Galaxy Note 3

2097

Oficjalny telefon trwających Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi trafił w piątek do naszej redakcji. Galaxy Note 3, bo o nim mowa, to póki co flagowy smartfon Samsunga (do czasu premiery S5 na targach MWC). Na końcowe wnioski jeszcze przyjdzie czas przy okazji pełnej recenzji Note 3, tymczasem zapraszam do przeczytania moich luźnych impresji z czterech pierwszych dni testów najnowszego „notatnika” Samsunga.

O gabarytach słów kilka

Przyznam się, że do tej pory nie miałem praktycznie żadnej styczności z phabletami. Przez moje ręce przewinęło się już trochę większych lub mniejszych smartfonów i tabletów, ale nie miałem kontaktu z żadnym z przedstawicieli „brakującego ogniwa”. Teraz już od paru dni korzystam z Note 3… i pierwszy wniosek jest taki, że lansowanie na siłę osobnej kategorii phabletów praktycznie nie ma sensu.

Taki podział miał sens podczas premiery pierwszego Galaxy Note. Pamiętam (w końcu to było tak dawno), jak w internetach pojawiały się liczne głosy w podobnym tonie: „Ale patelnia”, „Jak to obsługiwać?”, „Co to za smartfon, którego nie da się obsłużyć jedną ręką”, „E, a Samsung daje też spodnie z odpowiednimi kieszeniami do zestawu?”. Trudno się było dziwić. Królującym telefonem na rynku był wtedy Galaxy S2. Przeskok z 4,3″ na 5,3″ to było coś. Wszystkie flagowce miały wtedy ekrany o przekątnej w okolicach 4,3″. A teraz? 4,7″ jest kompaktowe, 5 cali to normalny rozmiar. Note 3 ze swoim 5,5″ ekranem nie robi już tak wielkiej różnicy. Phablet? Po prostu większy smartfon, który w dalszym ciągu mieści się w kieszeni. Z Nexusem 7 II byłoby ciężko. Z1 Ultra – prędzej bym uznał to za phablet. Czy po prostu mniejszy tablet? Ta nomenklatura jest naprawdę bez sensu. Ważne jest to, czy telefon pasuje do zastosowań użytkownika.

ekr

Infografika przedstawia, ile procent powierzchni przedniego panelu smartfonu zajmuje ekran, za @somospostpc

Choć fakt, tych wymiarów się nie odczuwa dzięki temu, że ekran zajmuje coraz większą (procentowo) przestrzeń przedniego panelu. Trend ten trwa w najlepsze i jest naprawdę korzystny dla użytkownika. W Note 3 obszar frontu telefonu został wykorzystany do granic możliwości. Ramka wokół ekranu nie zajmuje dużo miejsca, wszystkie elementy się mieszczą, wyświetlacz jest maksymalnie duży w możliwie jak najmniejszej obudowie. W recenzji Galaxy S4 napisałem: „Jak na wielkość ekranu, telefon jest bardzo kompaktowy.”. W wypadku Note 3 sprawa ma się identycznie. Owszem, o obsłudze jedną ręką można raczej zapomnieć – chyba że masz równie długie palce, jak zawodnicy grający w NBA. Nie ma się jednak wrażenia, że ten telefon jest „ceglasty”. Wielkość ekranu jest tu zaletą, a nie wadą. Podobnie z masą – 168 gramów to naprawdę mało, jak na telefon o tak dużym ekranie. Równomierne rozmieszczenie masy sprawia, że telefon nie ciąży w kieszeni i nie wydaje się zbyt spory. Do dużego ekranu SuperAMOLED łatwo jest się przyzwyczaić. Nagle wyświetlacze innych smartfonów są blade, pikselowate i mikroskopijnych wymiarów, a do Note’a 3 wraca się z prawdziwą przyjemnością.

Klasa premium?

Spore emocje wzbudziły też materiały użyte na produkcję obudowy. Samsung nie ma najlepszej reputacji, jeśli chodzi o ten aspekt jakości wykonania telefonu. Zawsze pojawiały się głosy o „szajsungowym plastiku”, pochodzące zarówno od (świadomych) użytkowników, jak i anonimowych hejterów. No i po premierze Note 3 pojawiło się mnóstwo komentarzy: SAMSUNG GALAXY NOTE 3 BĘDZIE MIAŁ KLAPKĘ POWLECZONĄ SKÓRĄ! Nie tak prędko, drogi Czytelniku.

4

Samsung? Skórzana klapka? Nie wierzyłem. Po sprawdzeniu informacji dowiedziałem się, że to tylko imitacja skóry. Dalej jednak myślałem, że to jest skaj/ekoskóra/sztuczna skóra, cokolwiek. Gdy przyjechał Note 3, wszystko stało się jasne. To po prostu plastik. Pokrywa baterii dalej jest bardzo cienka, w dalszym ciągu można ją zginać praktycznie w dowolnym kierunku. Jedyną różnicą jest to, że z zewnątrz ma ona fakturę przypominającą skórę. Ekskluzywne materiały? Nie u Samsunga, a przynajmniej nie tym razem. Trzeba jednak przyznać, że dzięki takiemu rozwiązaniu:

  1. telefon trzyma się stabilniej w dłoni
  2. ślady użytkowania nie są aż tak widoczne, jak chociażby w Galaxy S4, a i tworzywo nie zużywa się tak szybko
  3. telefon po prostu lepiej wygląda…
  4. a zamienniki nie kosztują dużo.

Ekran i S-Pen

Patrzę na ekran (najbardziej widać to przy jasnych elementach)… jak to w AMOLEDzie, PenTile. „Gościu, ale się czepiasz”. Nie, to nie tak. Ja to po prostu widzę, bo mam dobry wzrok. Trzeba się dosyć mocno przyjrzeć, by zobaczyć ten efekt. No i to, że go widzę, nie znaczy, że mi przeszkadza. Coś za coś. Albo dostajemy IPS z pełnym RGB, albo AMOLED z PenTile, którego może nie zauważyć 80% osób korzystających z Note 3.

5

Zalety AMOLEDu są chyba oczywiste. Na ekranie o przekątnej 5,5 cala i rozdzielczości Full HD (więcej nie trzeba nawet w 7-calowcach) widać je jak na dłoni. Kontrast jest piorunujący. Kolory może zbyt podkręcają rzeczywistość, są aż nienaturalnie soczyste i wylewające się z ekranu. Dodatkowo więcej niż bardzo dobra ostrość, rewelacyjne kąty widzenia… Bez żadnego ściemniania – wyświetlacz w Note 3 jest genialny. No i AMOLED gwarantuje oprócz ultrasoczystych kolorów prawdziwie czarną czerń. Filmy oglądane na Galaxy Note 3 (w trybie landscape ekran sprawia oczywiście wrażenie nieco większego) wyglądają po prostu obłędnie. O jasności ekranu, czytelności na słońcu i odblaskach powiem z kolei później, jak już po raz pierwszy wybiorę się na zewnątrz z produktem Samsunga. Ale póki co zapowiada się, że ekran jest jak najbardziej godny urządzenia z najwyższej półki.

Magicznym dodatkiem, który odróżnia produkt Samsunga od innych urządzeń na rynku, jest ta oto czarodziejska różdżka:

3

Cóż można nią robić? Jest wiele opcji opisanych przez producenta. Większość to funkcje o dyskusyjnej przydatności (tworzenie albumów z wycinków ekranu, pisanie… ale na zrzucie ekranu, a nie na ekranie), ale nie powiem – są sytuacje, w których rysik się przydaje. Czy Samsunga Note 3 można potraktować jako notatnik? Po trzech dniach testów najczęściej S Pen wykorzystuję właśnie do tworzenia notatek i umieszczania ich na pulpicie. SMSy też czasem piszę ręcznie – rozpoznawanie pisma przez program naprawdę działa i sprawdza się nadzwyczaj dobrze. Nie mówiąc już o kontroli takich aplikacji, jak odtwarzacz czy też przeglądarka (bezdotykowe przewijanie okna rysikiem jest naprawdę wygodne).

To by było tyle na dzisiaj – części funkcji jeszcze nie zdążyłem dogłębnie przetestować. Z kolei inną część już jak najbardziej sprawdziłem, ale nie chcę zdradzać zbyt dużo we wpisie dotyczącym pierwszych wrażeń. 😉 Więcej informacji znajdziecie w pełnej recenzji tego smartfonu.

Na zakończenie jeszcze jedno. Nawet nie próbujcie w pełnym teście szukać wyników benchmarków. Nie o to tu chodzi. Na poziomie Note’a 3 cyferki w benchmarkach nie mają naprawdę większej różnicy. Powiem krótko: Snapdragon 800 jest na tyle mocnym chipsetem, że zarówno praca systemu, jak i obsługa multimediów jest nienaganna. Oprócz tego te wszystkie porównania są, jak się jakiś czas temu okazało, niewiele warte. Dziękuję wszystkim, którzy dotarli do końca tego tekstu, za uwagę. Zachęcam do śledzenia bloga – postaram się opublikować recenzję Galaxy Note 3 tak szybko, jak to tylko możliwe.

Zapraszamy do dyskusji w komentarzach oraz na naszej stronie na Facebooku!

0
· · ·

Bloger. Nawet nie próbuje być obiektywny. Trzyma kciuki za Windows Phone, choć powoli traci nadzieję na sukces produktu MS. Lubi dobrą muzykę i dobrą jakość dźwięku. Kibic Dallas Mavericks, Boston Celtics, San Antonio Spurs i Golden State Warriors.

Komentarze