100 godzin z… Samsungiem Galaxy Tab Pro 10.1

4263

Od razu po pożegnaniu się z Xperią Z2 od Sony przyjechał do mnie produkt od Samsunga. Pisząc recenzję tej poprzedniej, myślałem o Tabie Pro 10.1 jako o rozsądnej alternatywie. I lekarstwie na bolączki, które trapiły Z2 Tablet. Przez pewien moment nawet jako o urządzeniu, w którym się zakochałem. Najpierw na ziemię sprowadził mnie Radek, a później sama zawartość przesyłki. Przez pierwsze 100 godzin zauważyłem kilka rzeczy.

Duża pojemność baterii jest błogosławieństwem i przekleństwem. Błogosławieństwem w codziennym użytkowaniu, gdy rozładowanie go w jeden dzień nie jest praktycznie możliwe bez ustawienia z premedytacją najwyższej możliwej jasności. Albo włączenia GPSu i routera WiFi. Chociaż wcale ich nie potrzebujesz.

Przekleństwo polega na tym, że w praktyce tablet ładuje się wyłącznie w nocy. Szybka, dwuamperowa ładowarka, a i tak musisz czekać ponad 4 godziny na naładowanie sprzętu od zera do pełna. A w dzień potrzebujesz go najbardziej.

100godzintabpro_4

Obawiałem się przez chwilę o jakość wykonania. Niby tworzywo i stylistyka takie, jak w Note 3, niby seria PRO… Ale wiecie, to Samsung. Miałem prawo się niepokoić.

Na szczęście wszystko jest w miarę w porządku. Materiały są… takie same, jak w Note 3. Czyli bardzo dobre. Plastikowa imitacja skóry, plastikowa ramka (ale zarówno ona, jak i lakier, są dobrej jakości) i całkiem odporne szkło. Tylko niestety w jednym miejscu zauważyłem skrzypienie. Raz już tak Nokia zrobiła (Lumia 920), teraz Samsung. Skrzypiący sprzęt unibody, dobre 😉 .

100godzintabpro_2

Najbardziej jednak zainteresowałem się tym, co jest w sumie jedną z najbardziej podkreślanych przez producenta właściwości tego tabletu. Wysoka rozdzielczość. 2560×1440 pikseli, inaczej zwane QHD, lub bardziej profesjonalnie QWXGA. Mniejsza z tym. Bardzo chciałem się przekonać, czy jej zastosowanie ma sens. I… na razie ciężko mi powiedzieć. Widzę pewien sens. Może inaczej: to nie jest tak, nawet na takiej przekątnej, że od razu po włączeniu tabletu i zobaczeniu interfejsu systemu zrobisz WOW. Ale na przykład pliki w dużej rozdzielczości (zdjęcia 10-megapikselowe) robią wrażenie na takim ekranie, gdzie widać mnóstwo szczegółów. Przy przeglądaniu Internetu już takiej różnicy nie zauważyłem. Bardziej się to przydaje (i chyba tu był główny zamysł Samsunga), gdy obok siebie są uruchomione dwa lub więcej okien. Ale o tym i innym „biznesowym” funkcjom napiszę w osobnym wpisie.

100godzintabpro_3

Tak krótko porównując do Xperii Z2: w dwóch sytuacjach da się odczuć, że to zupełnie inne sprzęty. Przewaga Xperii uwidacznia się… w codziennym użytkowaniu. Niecałe 40 gramów więcej w Tabie Pro 10.1 sprawia, że produkt Samsunga jest ciężki, a Sony lekki. Magia. Podobnie, jak w wypadku głośników stereo. Tyle, że w drugą stronę. Dźwięk dobiegający z głośników Taba Pro 10.1 w porównaniu do tych z Z2 Tablet to jest balsam dla uszu. A i tak to nie jest najwyższa półka, jeśli chodzi o sam dźwięk.

I jedna niemiła niespodzianka. Klawiatura jest naprawdę dobra – rząd przycisków na górze bez konieczności przekopywania się do menu symboli to genialna sprawa. Pisze się naprawdę wygodnie. Ale zabawę psuje słownik. Jest NAJ-GO-RSZY, jaki kiedykolwiek w życiu widziałem, i z jakiego miałem wątpliwą przyjemność korzystać. Można się „za kochać”, albo coś „zna”… leźć.

Domyślnie jest tam też słowo „gówna”. Inżynierzy wiedzieli, jak najlepiej ocenić system podpowiadania słów.

100godzintabpro_1

No i to by było na tyle. Przynajmniej na razie. I tak później wszystko opiszę, a kolejne wpisy odkryją przed wami tajemnice sprzętu od Samsunga: multimediów, funkcji biznesowych, podstawowych i interfejsu oraz baterii. Ja tymczasem dalej idę szukać kolejnych wad, by obsmarować sprzęt w kolejnych wpisach. #hatersonfire 😉

2
· · ·

Bloger. Nawet nie próbuje być obiektywny. Trzyma kciuki za Windows Phone, choć powoli traci nadzieję na sukces produktu MS. Lubi dobrą muzykę i dobrą jakość dźwięku. Kibic Dallas Mavericks, Boston Celtics, San Antonio Spurs i Golden State Warriors.