asus

Asus Fonepad – pierwsze wrażenia i kwestie sprzętowe

1320

Prezentujemy pierwszy z serii postów o 7-calowym Fonepadzie. Zamiast tradycyjnej, długiej recenzji w jednym wpisie, ukaże się kilka notek dotyczących tabletu marki Asus – każda z nich będzie poruszać nieco inny temat. Dzisiejszy tekst będzie się skupiał głównie na sprzęcie zastosowanym w tablecie Asusa.

W zestawie znalazłem oprócz tabletu ładowarkę o natężeniu prądu wyjściowego równym 2A, kabel USB będący częścią ładowarki oraz dokumenty – podręcznik użytkowania i kartę gwarancyjną. I tyle – choć przydałyby się przyzwoitej jakości słuchawki.
Dodatkowo w moim testowym zestawie znalazł się wielofunkcyjny pokrowiec VersaSleeve 7, który może pełnić rolę podstawki. Pseudoskórzane etui w środku wyłożone jest gładkim, miłym w dotyku materiałem. Wygląda ono jak kopertówka, a przeszycie na brzegach dodaje mu charakteru – jeśli jeszcze byłoby w jasnobrązowym kolorze… Ale i tak jeśli chodzi o design i praktyczność – pierwsza klasa. Jednak w zestawie sprzedażowym takiego gadżetu nie dostaniemy.

Pierwsza rzecz, która rzuca się (niekoniecznie w oczy) przy wzięciu tabletu do ręki… „Ale to lekkie – chyba to nie jest metal?”. 345 gramów waży plastikowo-szklany Galaxy Tab bez dodatków metalu. Fonepad wykonany z jednego kawałka aluminium ma masę równą… 340 gramów. Ręce same składają się do oklasków. Oczywiście coś za coś – nie każdy lubi metalowe urządzenia, a wykorzystanie tegoż tworzywa ma swoje wady i zalety (kwestie ciężaru, pewności chwytu, odporności na uszkodzenia). Nie zmienia to jednak faktu, że jeśli chodzi o jakość użytych materiałów, Fonepad plasuje się w swojej półce cenowej w ścisłej czołówce, a droższych konkurentów też nie ma się co wstydzić. W kwestii wymiarów nie za bardzo jest się w stanie coś wymyślić – ramka musi mieć pewną grubość. I tym sposobem Fonepad ma gabaryty bardzo podobne jak Galaxy Tab 7.0.

P1130118 P1130122

Z przodu oprócz ekranu i logo producenta (na dole) znajduje się głośnik od rozmów, kamera do wideopołączeń i czujniki. Front pokryty jest w całości szkłem – nieopatrzonym jednak nazwą pewnego gatunku małpy. Tył zdominowany jest przez metalowy korpus. Wymiana karty SIM i karty pamięci wygląda tak, jak kiedyś w modelach HTC. Zdejmujemy więc plastikową pokrywę na górze urządzenia, a naszym oczom ukazują się zintegrowane z płytą główną sloty kart microSD i microSIM. Reszta to już w całości metal, w którym wytłoczone jest logo Asusa. Znak firmowy umieszczony jest w górnej części, pod obiektywem aparatu fotograficznego. Wystaje on ponad obudowę i otoczony jest metalową obrączką, która ma go niby chronić – jednak ktoś wpadł na iście genialny pomysł, by miała ona wystawać niewiele ponad szkło – tak niewiele, że zarysowania i tak mogą się zdarzyć. „Trust me, I’m an engineer/designer”. Na dole widać logo firmy Intel, dane o urządzeniu i kratkę głośnika zewnętrznego (o subiektywnie genialnym, industrialnym wzornictwie). Dół urządzenia zajęty jest przez mikrofon, port microUSB oraz złącze mini-jack. Nietypowa lokalizacja wyjścia/wejścia słuchawkowego, ale tak samo praktyczna jak ta na górze. Na tej ostatniej nie znajdziemy jednak nic, oprócz dodatkowego mikrofonu. Prawy bok urządzenia jest wolny od dodatkowych elementów. Przyciski regulacji głośności i włącznik tabletu/klawisz blokady ekranu znajdują się na boku lewym. Kolejne kontrowersyjne rozwiązanie, lecz moim zdaniem bez negatywnego wpływu na ergonomię. Przynajmniej wiemy, gdzie czego szukać. W Galaxy Tabie 2 7.0 oba przyciski też są na jednym boku, tyle że prawym.

Jakość wykonania stoi na dobrym poziomie. Najwięcej obaw miałem co do plastikowej pokrywy, która nie zawsze jest idealnie dopasowana do metalowej bryły. Tutaj jednak jest więcej niż dobrze – plastik nie skrzypi, a łączenie z metalem jest precyzyjne i równomierne, bez większych lub mniejszych szczelin. Podoba mi się fakt, że nie ma elementów, które mogłyby się zniszczyć lub odpaść – na przykład logo jest wytłoczone, a nie naklejone. Metal jak to metal – nie rysuje się zbytnio, jednak widać za to wgniecenia lub ubytki materiału. Póki co widać (po pięciu dniach testów w warunkach mieszanych) ubytek wielkości ziarnka piasku. Jednak coś za coś. Gorzej jest z elastycznością materiału – czuć lekkie ugięcie aluminiowego korpusu, aczkolwiek brak jakichkolwiek niepożądanych odgłosów. Szkło chroniące ekran łapie niestety odciski palców ze szczególną wręcz lubością.

P1130094 P1130100

Ekran zastosowany w Fonepadzie to wyświetlacz IPS o rozdzielczości 1280×800 pikseli. Rozdzielczość ekranu w połączeniu z 7-calową przekątną daje gęstość równą 216 pikseli na cal. W tej półce cenowej tylko pierwszy Nexus 7 (notabene wyprodukowany przez Asusa) oferuje rozdzielczość WXGA. I na nasycenie punktów nie można narzekać – pojedyncze piksele da się zobaczyć z nienaturalnej odległości, w której zazwyczaj tabletu podczas codziennej obsługi nie trzymamy. Matryca IPS trzyma poziom – wiele osób urzeknie bardzo dobry kontrast przy zachowanej naturalności kolorów. Równie dobre są kąty widzenia, zarówno w pionie, jak i w poziomie. Nic do życzenia nie pozostawia również reakcja na dotyk. Widoczność w słońcu jest dobra, jednak ekran wyświetlacza nie należy do tych najjaśniejszych. Na zewnątrz korzystanie uprzykrzają jednak odblaski i odciski palców.

Teraz parę słów o specyfikacji sprzętowej. Wewnątrz tabletu znajduje się zestaw: CPU Intel Atom Z2420, GPU PowerVR SGX540, 1 GB RAMu. Choć w smartfonach i tabletach procesory Atom nie są w dalszym ciągu tak popularne, jak te oparte o architekturę ARM, to teoretycznie nie ma powodów do niepokoju. Jeden rdzeń taktowany zegarem 1,2 GHz (ale w 32-nanometrowym procesie technologicznym i z obsługą wielowątkowości), GPU wykorzystane w Samsungu Galaxy S, solidna ilość pamięci RAM… Teoretycznie.
Optymalizacja aplikacji i systemu pod układy Intela leży. LE-ŻY. Przez duże „L”. Przykładowo: średnio wymagające gry 3D – Beach Buggy Blitz i Total Defense 3D – działają niekiedy skokowo. Kilkanaście sekund płynnie, drobny przeskok i koło się zamyka. Testowany równolegle Galaxy Trend oparty o nie pierwszej już młodości układ Qualcomma MSM7227A (z jednordzeniowym CPU) ze zoptymalizowanym Adreno 200 (LG L7, Xperia J, Huawei G300) oferuje lepszą pracę aplikacji. Potencjał jest naprawdę spory, ale póki co kompletnie nie jest on wykorzystywany. System działa na szczęście więcej niż dobrze… poza przeglądarkami. Zarówno ta domyślna, jak i Chrome nie grzeszą stabilnością i lubią się niespodziewanie zamknąć – niekiedy przy desktopowej wersji Facebooka, niekiedy przy innych, bardziej rozbudowanych, witrynach. Ogółem tragicznie nie jest, ale wydajniej i pewniej czułem się niegdyś z Galaxy Tabem 2 7.0, a teraz z Trendem. Szybkość pracy systemu nieco rekompensuje niedogodności, ale i tak patrząc na cenę urządzenia, można mówić przynajmniej o niedosycie.

P1130078 P1130090

To tyle o kwestiach sprzętowych – obudowie, jakości wykonania i materiałów, ekranie i wydajności urządzenia. W następnym wpisie zajmiemy się tak bardzo promowaną przez producenta obsługą połączeń oraz wiadomości. Zapraszam więc do śledzenia bloga.

0
· · · ·

Bloger. Nawet nie próbuje być obiektywny. Trzyma kciuki za Windows Phone, choć powoli traci nadzieję na sukces produktu MS. Lubi dobrą muzykę i dobrą jakość dźwięku. Kibic Dallas Mavericks, Boston Celtics, San Antonio Spurs i Golden State Warriors.

Komentarze