koreanskaofensywatrwa

Koreańska ofensywa trwa

2269

Najprostsze rozwiązania są najlepsze. Zazwyczaj. Przede wszystkim nie trzeba się specjalnie męczyć przy ich opracowywaniu. Można uważać politykę Samsunga za głupotę, ale kolejne wersje i odmiany smartfonów niewiele różniące się od siebie sprzedają się całkiem nieźle. Smartfony LG z serii L w dalszym ciągu dobrze się sprzedają, zaprezentowano więc na MWC kolejne modele z tego segmentu. To główna, ale nie jedyna atrakcja, którą przygotował LG.

G2 może wzbudza emocje i jest flagowcem LG, ale on się po prostu źle sprzedaje. Choćby w ofertach operatorów najbardziej promowane są smartfony LG L-Series. No i flagowce nigdy z racji ceny nie będą siłą rzeczy tak popularne, jak tańsze modele.

Po raz trzeci, sprzedane

Poprzednie generacje zawierały cztery modele: L3, L5, L7 i L9, różniące się odpowiednio podzespołami. L3 pierwszej i drugiej generacji pozycjonował się w najniższej możliwej klasie nowych smartfonów, L9 pukał do drzwi wyższego segmentu, do którego chyba nigdy go nie wpuścili. Teraz smartfony są tylko 3: L40, L70, L90.

Do najniższego segmentu należy L40. Niby bliżej mu do L5, ale ekran to tylko HVGA. Jak widać po oznaczeniu modelu, producent chyba sam nie mógł się zdecydować. Jednak podobną specyfikację będą miały smartfony z najniższej półki – czasy modeli z wyświetlaczami QVGA definitywnie się skończyły. Chyba że jakiś producent zafunduje nam podróż do przeszłości, w co śmiem wątpić. Co ciekawe, ten smartfon będzie miał dwie wersje – obsługujące dwie lub… trzy karty SIM. Co nie jest u tego producenta nowością, na naszym rynku i owszem.

L70 to trzecia odsłona smartfonu, który odniósł w naszym kraju chyba największą z modeli L-Series popularność. L3 i L5 były zbyt mało wydajne i miały niewielkiej przekątnej i/lub rozdzielczości ekran, a L9 kosztował odpowiednio więcej. Też będą dwie wersje tego telefonu – z 8- lub 5-megapikselowym aparatem. Z kolei L90, jak już zresztą wspomniałem, jest to urządzenie aspirujące do segmentu smartfonów z wyższej półki.

Koreański przepis na sukces?

Trudno się oprzeć wrażeniu, że LG w wypadku serii LG nie zaprezentowało niczego nowego. Nie dziwię się temu. Odbiorcy smartfonów ze średniej półki nie są szczególnie wymagający. Nie znaczy to jednak, że LG (czy też ja) traktuje ich jako klientów gorszej kategorii. To, co przysporzyło smartfonom z serii L wielu fanów, to rozwiązania cenione na rynku.

ls3

A strategia jest w dalszym ciągu taka sama:

  • Design – smartfony L-Series powoli nabierają okrągłych kształtów i nie są tak kanciaste, jak modele pierwszej generacji. Dalej cechuje je mało odkrywczy, ale elegancki design, tym razem widoczne są inspiracje modelem G2. W tym stylu powinny być projektowane najbliższe smartfony LG. Dodatkowo tylne pokrywy modeli zaprezentowanych na MWC są fakturowane i matowe. Praktyczność połączona z dobrym wyglądem. Mało swag, mało glamour, ale przynajmniej po dwóch tygodniach klapka nie będzie cała porysowana.
  • Wydajność – przyzwoita, ale bez żadnego nadmiaru mocy. Z tą dotychczas bywało różnie. Zwłaszcza modele L3/L5 nie grzeszyły wydajnością. Tutaj jednak zastosowano podzespoły, które powinny sobie poradzić z obsługą systemu i programów.
    Najtańszy L40 ma dwurdzeniowy procesor (układ ten sam, co w XPERII E1) oraz 512 MB RAMu. Może ta ostatnia wartość wydaje się nieco archaiczna, ale – jest tutaj mowa o modelu z najniższej półki. Z 3,5″ ekranem HVGA chipset powinien sobie spokojnie poradzić. Jak tak ma wyglądać najniższy segment – jestem raczej spokojny o wydajność. Gorsze jest to, że L70 ma te same podzespoły, ale 1 GB RAMu. L90 natomiast pracuje pod kontrolą 4-rdzeniowego procesora Qualcomma MSM8226 (1,2 GHz, GPU Adreno 305 – to samo, co w Moto G, Xperii M2 oraz LG G2 mini). Tak jak napisałem wyżej – przyzwoicie, ale bez szału. Co jest całkowicie zrozumiałe. Póki wszystko działa dobrze, to nie ma powodów do narzekań. Zwłaszcza, jeśli smartfon dzięki temu ma niską cenę. Chcecie wyższej wydajności – kupcie G2 czy G Pro. Bardzo proste wyjście.
  • Nakładka – każdy z producentów ma odmienny interfejs użytkownika (chyba że jest to czysty Android) wyróżniający się designem oraz funkcjonalnością. W wypadku LG jest to cały czas niezmienny pomysł – lekka, nieprzeładowana graficznymi bajerami nakładka w charakterystycznym stylu. Który nie musi się każdemu podobać – wizualnie nie lubię interfejsu smartfonów LG z serii L. Doceniam za to funkcjonalność i to będzie sporym atutem.
  • Duży ekran – L7 pierwszej generacji wyróżniał się tym, że był smartfonem z ekranem 4,3″ w niewysokiej cenie. Teraz już aż takiej przepaści między wielkościami ekranu nie ma, ale założenie jest dalej spełniane. Model z najniższej półki ma ekran 3,5″ HVGA (320×480) wykonany w technologii IPS – te parametry w tym segmencie jak najbardziej akceptuję. L70 ma już 4,5″ wyświetlacz IPS WVGA (800×480). Może to mało jak na dzisiejsze standardy, ale w średniej półce moda na ekrany o wyższej rozdzielczości dopiero się zaczyna (Moto G i…hmm, tyle?). I odpowiednio też kosztuje. L90 ma 4,7-calowy ekran qHD (960×540) IPS. Szkoda, że nie jest to HD – chyba że producent wynagrodzi to odpowiednio ceną.

Lepsze jest wrogiem dobrego – a skoro pomysł zadziałał już dwa razy, czemu ma się nie sprawdzić trzeci raz? Osobiście uważam, że choć jest to nudne, to korzystne dla użytkownika. A postawiono już w pierwszej generacji na to, co bardzo ważne – design, wykonanie (choć z tym różnie bywało), wygodę i funkcjonalność. Jeśli producent czegoś nie popsuł po drodze – liczę na sporą promocję tych urządzeń, ich wysoką jakość oraz dobrą sprzedaż.

LG kończy się na serii L?

Inne urządzenia koreańskiego producenta są, z pewnymi wyjątkami, równie interesujące. Na targach MWC LG zaprezentowało też: LG G Pro 2, LG F70 oraz LG G2 mini.

Zacznę od G2 mini. Choć w sumie opisu długiego to tu nie będzie. Odsyłam was do mojego wcześniejszego artykułu o LG G2 mini, jeśli go przegapiliście. W skrócie: idealny przykład na to, jak można znać trendy panujące na rynku i jednocześnie z premedytacją je zignorować. Nie twierdzę, że G2 mini będzie słaby lub niedopracowany. Po prostu pomysł na to, co ma się kryć pod oznaczeniem tego modelu, jest jednak kompletnie nieprzemyślany – w linku przeczytacie, dlaczego. Nie zamierzam wam zdradzać wszystkich szczegółów.

g2

LG G Pro 2, hmm. Powiem, że póki nie zobaczyłem pierwszych informacji o nim, to nawet nie wiedziałem o istnieniu jego pierwszej wersji. Mimo tego, że nad segmentem, w który on celuje, znajduje się już tylko pusta przestrzeń, to nie jest on szczególnie promowany ani u operatorów, ani w wolnej sprzedaży.

Słowem dygresji – nienawidzę używać nazwy „phablet”. Definicja tabletu jest raczej jasna (podpowiedź: rozmiary i sposób używania), a w niektórych „phabletach”, chociażby w Note 3, którego testy dobiegają końca, nie doszukuję się tabletu. Ale nazwa jest krótka i całkiem sprawnie definiuje konkretną grupę sprzętu.

I właśnie brak promocji to największa bolączka LG. G Pro 2 to jest sprzęt z najwyższej półki i producent zawarł w nim wszystko to, co najlepsze. Wielki ekran bardzo dobrej jakości, małe przestrzenie wokół ekranu, podzespoły z najwyższej półki. Sky is the limit… ewentualnie brak działań marketingowych „is the limit”.
LG G2 jest pozycjonowany na flagowca – choć właśnie ten podział zepsuł segment phabletów. Wygląda to następująco: flagowe „smartfony”: LG G2, Sony Z1/Z2, Samsung Galaxy S4/S5, HTC One, bla bla bla. Phablety – Note 3, Sony Xperia Z Ultra, LG G Pro 2, HTC One Max, bla bla bla.

g2pro

Faktem jest jednak to, że ostatni segment zgarnął praktycznie tylko Note 3. Cała reszta nie jest promowana u operatorów, w wolnej sprzedaży też ustępuje produktowi Samsunga. Czy rysik S Pen jest aż takim „must-havem”, który deklasuje konkurencję? Bez żartów. Oczywiście, że nie. Ale to dzięki działaniom marketingowym Note 3 zgarnął całą pulę.

Na koniec zostawiłem sobie LG F70. Przede wszystkim musiałem uzupełnić wiedzę na temat tego, czy seria F czymś się wyróżnia, czy jest to po prostu rynkowa zapchajdziura. W sumie… trochę to drugie. Jest to segment smartfonów z modułem LTE, pozycjonowany między średniopółkową serią L, a serią G celującą w klasę premium. Jednak starsze urządzenia z tej serii także nie były promowane. Wszyscy skupiali się na serii L i przez pewien moment na G2. A takie smartfony również są poszukiwane – wydajne, ale nie z ceną z kosmosu. Co z tego, skoro nigdy nie widziałem, by jakiś operator komórkowy promował smartfon LG z serii F?

f70

LG ma wszelkie papiery na to, by konkurować z Samsungiem

Ale też ma jednocześnie nieefektywny marketing. Taka jest prawda. W reklamach na bilbordach i i plakatach, w internetach oraz innych mediach bardzo często słyszy się o produktach Samsunga, a inne marki są jakoś mniej eksponowane. Przynajmniej ja mam takie odczucia. Większe wydatki na reklamę to chyba wszystko, czego potrzebuje LG.

Koreański producent ma baaaardzo szerokie portfolio smartfonów przeznaczonych dla różnych grup odbiorców. Niekiedy ich produkty są innowacyjne, ale wyniki sprzedażowe biorą w łeb. LG G2 – ekstremalnie wąskie ramki wokół ekranu i w opinii wielu jeden z najlepszych wyświetlaczy w telefonach komórkowych. Tylko co z tego? Reklam nie ma, nie sprzedaje się to tak dobrze, jak oczekiwał producent.

Szkoda. A tak to LG zawsze będzie gdzieś z tyłu. Za niekoniecznie lepszymi Galaxy.

0
· · · · · · · · · · · · · ·

Bloger. Nawet nie próbuje być obiektywny. Trzyma kciuki za Windows Phone, choć powoli traci nadzieję na sukces produktu MS. Lubi dobrą muzykę i dobrą jakość dźwięku. Kibic Dallas Mavericks, Boston Celtics, San Antonio Spurs i Golden State Warriors.

Komentarze

  • Armid

    Spora grupka fajnych urządzeń. L-ki na pewno znajdą wielu nowych właścicieli, wydajny nie przegięty smartphone dla każdego to zdecydowanie dobry ruch. No i G2 mini eko ale nadal z klasą !

  • Pingback: bmi calculator for women()