aktualizacja_1

Lepsze jest wrogiem dobrego

1846

Jeśli jesteś użytkownikiem Windows Phone, to temat cię nie dotyczy, ale możesz przeczytać wpis, by radośnie utwierdzić się w przekonaniu, że jednak wybrałeś system lepszy niż ten syfiasty Android. Temat cię nie dotyczy, bo aktualizacje dostajesz w sumie raz na ruski rok. Z kolei w zależności od modelu posiadacze smartfonów z Androidem i iOSem otrzymują pakiet poprawek częściej. Jest to temat wzbudzający emocje, zwłaszcza oburzenie, gdy twój ukochany (czyli: obecny) model nie przeskoczy do wyższej wersji. Mnóstwo osób siedzi jak na szpilkach w oczekiwaniu na wyższą wersję systemu. Tylko czy jest czymś się ekscytować?

Producenci nie kwapią się do aktualizacji swoich smartfonów. Jeśli nie masz Nexusa od Google, to doczekasz się jednej, przy odrobinie szczęścia i łaski ze strony producenta góra dwóch aktualizacji. Mówię tu o modelach z Androidem – w wypadku iPhone’ów, nawet tych starszych, wygląda to nieco lepiej.

Jednak wiele osób tak czeka na nawet drobny pakiet poprawek, nierzadko w obrębie tej samej wersji systemu.

Tylko nie każda aktualizacja niesie ze sobą korzyści dla użytkownika.

Taka jest prawda. Czasami, zwłaszcza w wypadku starszych smartfonów, „poprawki” mogą spowolnić telefon.

To tak jak z PC. Jeśli wiemy, że podzespoły nie grzeszą szybkością, to nie obciążamy ich dodatkowo zasobożernym systemem. Dlatego między innymi stare komputery pracują na XP, dużo rzadziej na zabytkowym już Windows 98. A ktoś z uporem maniaka chciałby zainstalować 7. Da się? Pewnie, że się da – tylko po co? W sumie dla każdego to jest oczywiste.

iphoneaktualizacja

No właśnie chyba nie jest.

Doskonale wiem, że aktualizacje systemu przynoszą bardzo często usprawnienia w zarządzaniu energią czy też w innych kwestiach. I teraz, przykładowo w obrębie rodziny Androida 4.x, nie ma takich sytuacji, gdzie telefon świetnie pracujący na Gingerbreadzie 2.3 dostawał czkawki na JellyBean 4.1 – teraz wszystkie smartfony mają Androida 4.x.

Niektórzy jednak mogą mieć telefony używane, często nieaktualizowane. A później zaskoczenie, że telefon nagle po upgradzie zwolnił. Kiedyś, gdy miałem Xperię P w testach, aktualizacja ze stareńkiego już 2.3 do 4.0 sprawiła, że nagle pojawiły się lagi. Galaxy S II (coraz trudniej kupić wersję „nie z Chin”, ale to już osobny temat) po aktualizacji również nie jest tak szybki, jak jest w standardzie.

Do roboty, programiści!

Totalnie nie rozumiem oburzenia, które towarzyszy informacjom, że dany smartfon nie dostanie aktualizacji. Android czy iOS nawet w paru wersjach wstecz są systemami kompletnymi. Przynajmniej wtedy, jeśli nie mają ograniczeń, których nie naprawiono od początku funkcjonowania systemu (piszę to, podłączając iPhone’a przez iTunes, hue hue hue). Że Jelly Bean jest be, a KitKat jest cacy. Bez żartów…

Każdy ma ciśnienie na aktualizowanie swoich telefonów. I wszyscy się nagle oburzają: ile można czekać na poprawki?! Widocznie producenci chcą, by były one kompletne. Chcielibyście dostać poprawkę, w której znajduje się bug pożerający energię w tle? Albo powodujący problemy z budzikiem? Programiści nie są cyborgami i coś mogą najzwyczajniej w świecie przeoczyć. Internauci nie przeoczą niczego.

kitkat

Fakt, że część winy jest po stronie producentów – w końcu downgrade nie jest już taki prosty, jak aktualizacja jednym kliknięciem. Często jest on niemożliwy. Z drugiej jednak strony nie ma się co oburzać na przeciągającą się aktualizację. Jeśli dostaniecie ją, to będzie ona w zdecydowanej większości wypadków kompletna. A jeśli nie, to problem z głowy.

Bo czy jest ci w ogóle potrzebna?

0
· ·

Bloger. Nawet nie próbuje być obiektywny. Trzyma kciuki za Windows Phone, choć powoli traci nadzieję na sukces produktu MS. Lubi dobrą muzykę i dobrą jakość dźwięku. Kibic Dallas Mavericks, Boston Celtics, San Antonio Spurs i Golden State Warriors.