P1130406

Lumia 520 – co mi się w niej podoba?

4769

Tak jak zapowiedziałem, dzisiaj przedstawię parajumpers pas cher to, co się mnie w Lumii 520 spodobało, zauroczyło, zaskoczyło pozytywnie – ogółem w tym wpisie znajdą się raczej same plusy. Bez obaw – wady też jak najbardziej wymienię, ale to będzie przewodni temat następnego wpisu. Coś jednak ta 520-tka musi mieć w sobie, skoro jest tak popularna wśród konsumentów i operatorów. Zobaczmy, jakie są największe zalety testowanego modelu. Wpis nie jest w żaden sposób sponsorowany przez fińskiego producenta. 😉

Napisałem to zdanie, ponieważ plusów Lumii uzbierało się całkiem sporo w porównaniu do konkurencji i są one poważnymi argumentami za zakupem Lumii 520. Czy przypadkiem jakieś siły wyższe nie miały wpływu na werdykt i treść wpisu? Na szczęście nie. Czas więc poznać zawartość wiaderka z zaletami 520-tki.

Zacznijmy od podstaw

W poprzednim tekście dotyczącym Lumii 520 pisałem o co niektórych jej zaletach, między innymi o dobrej jakości wykonania z porządnych materiałów, świetnym designie oraz o ekranie (w tej kwestii byłem jednak mniej entuzjastyczny). „Podstawy” ze śródtytułu oznaczają jednak kwestie, do których telefon został pierwotnie stworzony, czyli rozmawianie i obsługa SMSów. A one w Lumii 520 są bardzo dopracowane.
Przede wszystkim swoje robi bardzo wygodna klawiatura oraz świetny system autokorekty, dzięki czemu SMSy pisze się szybko, bezproblemowo i wręcz automatycznie. Nie trzeba się martwić, gdzie przycelować, by trafić we właściwą literkę. Palce po prostu same „biegają” po klawiaturze. I nie ma żadnych kwiatków z ograniczeniem długości wiadomości do 70 znaków, z czym problemy miał Huawei W1. Interfejs skrzynki odbiorczej i widoku konwersacji (uszeregowanej chronologicznie w postaci dymków) w dodatku jest przejrzysty i atrakcyjny. Wszystko to jest może w większym stopniu jest zasługą systemu Microsoftu niż Nokii – liczy się jednak efekt końcowy, a ten jest znakomity.

wp_ss_20131202_0015 wp_ss_20131202_0016 wp_ss_20131202_0017

Nieco gorzej oceniam jakość rozmów, choć ta i tak zadowala. Niezależnie czy jest to standard HD Voice czy też domyślny kodek o gorszej jakości, prowadzenie rozmowy przy użyciu 520-tki jest przyjemne. Głośność jest bardzo duża. Zazwyczaj nie używałem ostatniej pozycji skali, by osoby z zewnątrz nie słyszały mojego rozmówcy. Wyższe wartości powodują dodatkowo zniekształcenia dźwięku. Głos odtwarzany przez Lumię jest ciepły, zbasowany i wyrazisty. parajumpers Paris Bez żadnej metaliczności, z lekko uwypuklonym środkiem – krótko mówiąc: bardzo dobrej jakości.

wp_ss_20131202_0004 wp_ss_20131202_0009 wp_ss_20131202_0010

W parze z zadowalającą jakością połączeń idzie niestety parę niedoróbek oprogramowania. Prowadzenie rozmowy jest wygodne, jednak obsługa aplikacji telefonu, rejestru i książki telefonicznej wiąże się z wieloma nielogicznymi rozwiązaniami. Pierwsza rzecz – cyferblat. Wpisujemy numer ręcznie – SmartDiala dalej brak. Wybranie konkretnego kontaktu wiąże się więc z wizytą w rejestrze lub książce telefonicznej. Ta ostatnia na szczęście jest przejrzysta, wygodna, organizuje kontakty w grupy i wyświetla je z wielu źródeł. Przy dodawaniu nowego kontaktu do telefonu opcji jest całe multum. Dodatkowo posiada ona funkcjonalności, których byśmy się nie spodziewali. Przykład? Rejestr połączeń jest ubogi i wyświetla jedynie połączenia nieodebrane/odebrane. Bez żadnego podziału na czas połączeń (liczników w standardzie także brak), a SMSów próżno szukać, przynajmniej tutaj. Bo właśnie one znajdują się w książce telefonicznej. Po wybraniu konkretnego kontaktu i przejściu do zakładki Historia pięknie wyświetlają się wszelkie konwersacje z daną osobą, w tym szukane przez nas wiadomości. Jakby nie można było tego przenieść do głównego rejestru… No nic – to właśnie Windows Phone w całej swojej krasie. Wspominałem już, że aby wyświetlać kontakty z karty SIM, trzeba je zaimportować do telefonu i nie ma innej opcji? Nie? To teraz już to wiecie. Apple Microsoft – think different.

System i multimedia

System Windows Phone ma dwa oblicza. Dzisiaj skupię się tylko na tym pozytywnym – ograniczenia, wady i wszystkie negatywy zarówno te zdecydowane, jak i mniej oczywiste, znajdą się w innym tekście. Przede wszystkim urzeka równa i stabilna praca telefonu. Żadnych wpadek typu: „niespodziewanie się zrestartuję” (co w Lumiach 620, 900 i 920 się zdarzało) ani wyjście do pulpitu, przymusowe zamknięcie na przykład przeglądarki (jak w Huawei W1). 520-tka po prostu działa – dobrze szybkościowo (choć nie piorunująco, ale ten poziom zdecydowanie wystarcza) i perfekcyjnie stabilnie. Obsługa dodatkowych aplikacji, w tym gier, również nie sprawia problemów pod względem wydajności. Fakt, że gier nie jest bardzo dużo, ale o tym powiem później, a tendencja jest na szczęście lekko wzrostowa.

Interfejs systemowy wygląda tak samo, jak w innych telefonach z Windows Phone. Personalizacja ograniczona jest do minimum, lecz wszelkie elementy są spójne, utrzymane w jednakowym, minimalistycznym stylu. Nie każdemu muszą podobać się kafelki, duże nagłówki i inne cechy Metro UI. Chociaż dla mnie to i tak w kwestii designu rewelacja. Lumia to też dodatkowe korzyści niedostępne w żadnym innym smartfonie z Windows Phone 8 – czyli bezpłatną nawigację Here, aplikacje Nokia Muzyka, Nokia Mix Radio i dodatki fotograficzne typu Panorama czy Cinemagraph.

wp_ss_20131202_0001 wp_ss_20131202_0034 wp_ss_20131202_0036

Jednym z największych pozytywnych zaskoczeń okresu testów była jakość zdjęć. Fakt, sam często telefonem zdjęć nie robię. Ale Lumia 520 sprawiła, że jednak fotografie wykonywało się chętniej i…jakoś tak wygodniej. Efekty zresztą też były całkiem niezłe. Jakość nie jest może topowa, ale w tej cenie i w porównaniu z konkurencją jest co najmniej dobrze. Z kolei 620-tka robi nieco lepsze zdjęcia. Aparaty różnią się jednak sposobem oddawania rzeczywistości.

 wp_ss_20131202_0020 wp_ss_20131202_0021 wp_ss_20131202_0022

520-tka świetnie odzwierciedla kolory. Trawa jest mniej wyblakła niż na fotografiach z konkurencyjnych urządzeń, a reszta barw, choć nie jest przesłodzona, wygląda rewelacyjnie. To, czym się różni testowany model od 620-tki, to ostrość i sposób reprodukcji detali. Kadry 520-tki są lekko przeostrzone. Nie każdemu ten efekt musi się podobać, ale zdjęcia nie wyglądają maksymalnie sztucznie. Oprócz tego działają oczywiście agresywne filtry odszumiające. Tutaj szczegółów jest nieco więcej niż w 620-tce, choć widać charakterystyczne poszarpania. Oprócz bardzo dobrego odwzorowania kolorów Nokia Lumia 520 odznacza się świetnie działającym automatycznym pomiarem światła. Przepalone niebo należy do rzadkości, a zdjęcia, na którym wszelkie części kadru są równomiernie doświetlone, wyglądają bardzo atrakcyjnie. Niby dalej widać, że to zdjęcia z telefonu, ale wskakują one na poziom zdecydowanie akceptowalny.

Przykładowe zdjęcia wykonane Lumią 520:

1 2 3

4 5 6

7 8 9

Gorzej wypadają za to filmy. Zamiast jakości HD dostajemy jedynie rozdzielczość. Praca autofocusa sprawia problemy i ostrość często się gubi. Gdy ta ostatnia jest poprawnie nastawiona, to wraz z ilością szczegółów stoją na dobrym poziomie. Niestety problemy z nastawami ostrości zdarzają się zdecydowanie zbyt często i skutecznie odbierają radość z oglądania nagrań. Dobrze, że chociaż kolory wyglądają równie dobrze jak na zdjęciach. Za to jakość dźwięku też nie należy do najlepszych. Mogło być tak pięknie, a jak na tak tani smartfon wręcz idealnie.

Przykładowy film nakręcony Lumią 520:

Pierwszy raz w internetach?

Obsługa przeglądarki internetowej to kolejna zaleta Lumii i systemu Windows Phone. Aplikacja nie jest co prawda tak zaawansowana jak te zastosowane w systemie Android, nadrabia jednak ona to szybkością i wygodą obsługi. Nie znajdziemy tu zbyt dużo dodatków, jednak podstawowe rzeczy są i działają dobrze. Nie ma żadnych problemów z wydajnością, płynnością przewijania czy też stabilnością pracy, co w choćby Huaweiu W1 (wyposażonego przecież w wydajniejszy procesor niż Lumia 520) nie było takie oczywiste. Standardowe opcje, w które wyposażona została przeglądarka, to możliwość pracy na kartach, wyboru widoku strony (desktop/mobile), zmianę klawisza obok pasku adresu na dole i ustawienie domyślnego dostawcy wyszukiwania – to takie najbardziej przydatne funkcjonalności. Co tu dużo mówić – biednie tu trochę. Dodatkowo jest parę denerwujących ograniczeń, o których jednak powiem w kolejnym wpisie. Wtyczki, synchronizacja z innymi urządzeniami czy też zmiana trybu wyświetlania strony w negatywie to w Androidzie codzienność, a w WP te opcje są realne w takim samym stopniu, jak słynna łyżka z Matrixa. Przeglądarka systemu autorstwa Google’a to względem konkurenta z Redmond kombajn rodem z kosmosu. Choć z drugiej strony – czy wszystkich tych wodotrysków się używa? Ja z nich nie korzystam, inni może tak. A z szybkością przeglądarki w co niektórych androidowych modelach (z półki Lumii 520) nie jest wcale aż tak dobrze. To jest już istotna przewaga. Flash? Android w wersjach 4.1 w górę też nie ma tego w standardzie (ale dograć się da, a w WP8 nie). Większość portali oferujących odtwarzanie wideo, również tych niszowych, przeszło i tak na HTML5. Z tym przeglądarka systemowa Lumii nie ma żadnych problemów.

wp_ss_20131202_0040 wp_ss_20131202_0041 wp_ss_20131202_0042

Tylko tyle? Miało być „całkiem sporo”

Może lista zalet nie jest bardzo, bardzo długa, ale w porównaniu do konkurencji plusów jest właśnie „całkiem sporo”. Co ważne, są to kwestie podstawowe, które w największym stopniu rzutują na całościową wygodę obsługi telefonu. Do tego dostajemy bonusy w postaci dodatków programistycznych, obsługi telefonu w rękawiczkach lub za pomocą ołówka i więcej niż przyzwoitej jakości aparatu fotograficznego – raz, bo konkurencja jakoś nie dba zbytnio o ten element, dwa, że zdjęcia po prostu robi się częściej, jeśli ma się pod ręką dobrej jakości aparat.

P1130411

Następne wpisy będą traktowały o wadach telefonu. Oprócz niedogodności związanych z samym telefonem opiszę też najważniejsze ograniczenia Windows Phone, które mogą zniechęcić do kupna urządzenia z tym systemem (czyli na przykład właśnie Lumii). Ostatnią częścią recenzji będzie podsumowanie: werdykt o sprzęcie, szybkie podsumowanie zalet i wad, alternatywy dla 520-tki i jej porównanie z Lumią 620.

0
· · · · · · · ·

Bloger. Nawet nie próbuje być obiektywny. Trzyma kciuki za Windows Phone, choć powoli traci nadzieję na sukces produktu MS. Lubi dobrą muzykę i dobrą jakość dźwięku. Kibic Dallas Mavericks, Boston Celtics, San Antonio Spurs i Golden State Warriors.

Komentarze

  • Dj stonka

    Ta no i co z tego ze kombajn jak daje lumie moja stara 900 androidowca to mowią wow jak ci ten internet płynnie chodzi

  • http://www.plusblog.pl/ Jakub Stypułkowski

    Fakt, ale nie pisałem tu o szybkości, tylko o dodatkowych opcjach w przeglądarce. Więcej ich oferuje przeglądarka Androida i to jest fakt.

  • Dj stonka

    o i to jest wlasnie to cos za cos

  • Pingback: bmi chart()

  • Pingback: Nokia Lumia 520 - nasz test - wady 520-tki()