P1130414

Lumia 520 – po kilku dniach w testach

3364

Ponad tydzień temu dotarła do mnie Lumia 520. Najtańszy w ofercie fińskiego producenta smartfon z systemem Windows Phone 8 ma być kolejnym konkurentem dla telefonów z Androidem z niskiej półki. 520-tka ma jednak tę przewagę nad poprzednimi tanimi Lumiami, że już jest ogromnym sukcesem sprzedażowym. Perfekcyjnie dopracowany telefon? Aż nie chce się wierzyć. Po kilku dniach mam jednak (po części) wyrobiony osąd o nowej Lumii.

To nie tak jak myślisz…

Przeglądając parę recenzji Lumii 520, często napotykałem się na pewne stwierdzenie (lub podobne). Że smartfon wygląda tanio i widać, że to urządzenie z niższej półki. Trzeba przyznać – ciekawa teoria. 520-tka pod względem obudowy sprawia moim zdaniem lepsze wrażenie niż (często też porównywana z Lumią 520) model 620. Może mam nieco inne priorytety, ale choćby pokrywa baterii jest dużo lepsza jakościowo w Lumii 520.

P1130414  P1130450

A może wykonana z tak (moim zdaniem) dobrego plastiku przypadkiem gdzieś trzeszczy, skrzypi i przyprawia o ból głowy użytkownika? Centymetr po centymetrze pokrywa została poddana naciskowi. Lumia skapitulowała. Trzeszczy na samym dole, gdzie znajduje się wylot głośnika zewnętrznego. Ale lekko i cichutko, prawie że niezauważalnie w codziennym użytkowaniu. To już jest jednak trochę czepianie się, a jeśli chodzi o tę klasę cenową, 520-tka w tym aspekcie i tak potrafi pokonać co niektórych konkurentów.

Ekran to kolejna kwestia, na którą narzekali co niektórzy blogerzy testujący 520-tkę. Niby 620-tka miała dużo lepszy ekran. Ja się z tym nie zgadzam – w obu modelach wyświetlacz to zaleta. Co prawda w 520-tce zauważalne są mniejsze kąty widzenia, w dalszym ciągu są one niezłe. Kontrast i jasność? Nasycenie kolorów? Jest więcej niż dobrze – naturalnie odwzorowane, ale nie podkręcone barwy, więcej niż spora maksymalna wartość podświetlenia i dobra czytelność w słońcu. Odciski palców i odblaski niestety są bardzo dobrze widoczne, ale 620-tka w tej kwestii nie wypada wiele lepiej. Różnica względem 620-tki jest widoczna, ale nie mam serca wpisać ekranu Lumii 520 na listę wad.

Z zewnątrz

Front telefonu został pokryty szkłem. Tak – nie plastikiem, jak niektórzy sądzą, tylko szkłem (nie Gorilla Glass). I jeśli chodzi o odporność na zarysowania, to sprawdza się on całkiem dobrze. Telefon, którego specjalnie nie oszczędzałem (z drugiej strony żadnego testowanego sprzętu zbytnio nie chronię 😉 ), „uzbierał” przez pierwszy tydzień testów jedynie kilka drobnych rysek. Pod ekranem znajdują się trzy dotykowe przyciski: Wstecz, Home, Wyszukaj (Bing). Działają one jak najbardziej prawidłowo, ale dlaczego nie są podświetlane? Dodanie trzech LEDów chyba nie jest jakimś wielkim problemem.

P1130411  P1130419

Dół telefonu zajęty jest przez port microUSB, a góra przez wyjście/wejście minijack. Przyciski znajdujące się na prawym boku to: klawisze regulacji głośności, włącznik telefonu/klawisz blokady ekranu i przycisk spustu migawki. Jest on, wbrew co niektórym opiniom znalezionych w internetach, dwustopniowy. I da się nim uruchomić aparat przy zablokowanym telefonie. Z tyłu zaś widać obiektyw aparatu (niczym nie chroniony – spory minus), logo producenta i głośnik zewnętrzny. Ten ostatni gra całkiem głośno, ale jakość… pozostawia sporo do życzenia.

Usuwamy pokrywę baterii (tak jak w 620 – uciskamy obiektyw aparatu i ściągamy obudowę chwytając za róg) i czeka nas niemiła niespodzianka. Sloty kart microSIM i microSD są przyblokowane przez baterię. Niby nie zmienia się tak często kart, ale jak już trzeba to szybko zrobić, to nie każdy chce czekać, zanim telefon uruchomi się ponownie.

Zestaw testowy obejmował:

  • instrukcję obsługi
  • telefon Nokia Lumia 520
  • ładowarkę ze zintegrowanym kablem (prąd wyjściowy 750 mAh)
  • kabel USB
  • słuchawki douszne WH-108 – grają one niestety bardzo słabo.

Jak dwie krople wody?

To w takim razie czym się różnią oba modele? Na początku podam różnice czysto specyfikacyjne, które niekoniecznie mają jakieś wielkie odbicie w rzeczywistości.

  • Lumia 520 ma o 0,2″ większy ekran niż 620-tka, której przekątna ekranu wynosi 3,8″
  • Lumia 520 ma baterię o większej pojemności (1430 mAh vs. 1300 mAh)
  • Lumia 620 ma diodę LED przy aparacie, której zabrakło w 520 (to samo tyczy się NFC i kamery do wideorozmów)
  • Ekran Lumii 520 jest wykonany w technologii IPS i nie ma filtru ClearBlack – 620 nie ma IPS, ale ma filtr.

Jak widać, telefony poza tymi różnicami i wyglądem (520-tka jest kanciasta – uwielbiam ten design) są bardzo podobne. 620 kosztuje około 550 zł (za nowy egzemplarz), a nową 520 da się kupić za 430-450 zł. Od razu powiem, że wybrałbym 520-tkę, ponieważ różnice praktyczne (o których powiem nieco więcej w następnych wpisach) też nie są jakieś diametralne, a 100 złotych tańszy telefon to w tej półce całkiem spora oszczędność.

P1130428 P1130443

Recenzja Lumii 520, w której będę się odwoływał do modelu 620, będzie miała nieco inną formę. Następne dwa wpisy będą traktowały o tym, co w Lumii 520 urzeka, a co denerwuje (system doczekałby się w tej kategorii osobnego wpisu). Ostatni podsumuje okres testów i w nim będzie też można przeczytać moją ostateczną ocenę o Lumii 520.

0
· · · · · · · ·

Bloger. Nawet nie próbuje być obiektywny. Trzyma kciuki za Windows Phone, choć powoli traci nadzieję na sukces produktu MS. Lubi dobrą muzykę i dobrą jakość dźwięku. Kibic Dallas Mavericks, Boston Celtics, San Antonio Spurs i Golden State Warriors.