logo

Motorola w rękach Lenovo – co to oznacza?

1687

Bez wątpienia wiadomością tego tygodnia była transakcja między firmami Google i Lenovo. Ta druga odkupiła od amerykańskiego giganta dział urządzeń mobilnych Motoroli. Wcześniej Lenovo przejęło dział komputerów osobistych oraz serwerów amerykańskiej firmy IBM i teraz sprzedaje ThinkPady pod własną marką. Co jednak przynosi Lenovo przejęcie Motoroli? Analizujemy transakcję pomiędzy firmą z Mountain View a gigantem z Chin.

Jak to się wszystko zaczęło

Mógłbym mówić o Martinie Cooperze, Motoroli DynaTAC, Motoroli International 3200, ROKRach, V3 i innych odmianach „klapek” Motoroli, ale chciałbym zacząć analizę sytuacji amerykańskiego koncernu od okolic premiery Motoroli Droid. Europejska wersja tego smartfonu jest znana pod nazwą Milestone – oba modele miały premierę w 4Q 2009 roku. Ponad 4 lata temu. Wtedy Android dopiero zaczynał się rozwijać i naprawdę nikt nie myślał o przejęciu amerykańskiego producenta przez Google. Galaxy S, który niektórzy już uważają za zabytek, ukazał się ponad pół roku po Droidzie/Milestone.

milestone

Droid/Milestone stał się ogromnym sukcesem i pozwolił się Motoroli podźwignąć z kryzysu, który dopadł firmę w latach poprzednich. W 4Q 2007 dział mobilny Motoroli przyniósł 1,2 miliarda dolarów straty. Zaczęły się wielkie zwolnienia pracowników, pewna część kadry zarządzającej przeszła do obozu wroga rodem z Kalifornii, a w mediach i na portalach branżowych zaczęła się dyskusja o tym, kiedy Motorola zbankrutuje (na jej przejęcie jeszcze mało kto mógł sobie pozwolić, chyba że w obliczu spadających cen akcji). Udziały w rynku spadły z 18,4% w roku 2007 do 6% w Q1 2009. Po premierze smartfonu prezentowanego wyżej, firma zanotowała 162 miliony dolarów zysku w Q2 2010 (o 136 mln więcej niż w Q2 2009), a dział mobilny po raz pierwszy od dawna zaczął przynosić zyski. Podobno jeden obraz znaczy więcej niż tysiąc słów, więc to, jakim hitem stał się pierwszy smartfon Motoroli z Androidem, najlepiej podsumuje poniższa grafika, prezentująca ilość sprzedanych smartfonów w 74 dni od premiery.

NexusOne_Day74_SalesComparison

Grafika pochodzi z serwisu Flurry.com.

Co więc stało się później z Motorolą? Najlepszym podsumowaniem powinien być z kolei ten oto schemat:

6a0133f3a4072c970b015390b8dddc970b-800wi

Premiera Droida nastąpiła w Q4 2009. Aż do Q2 2010 Motorola sprzedawała więcej smartfonów niż Samsung, a ten miał wtedy w portfolio produkty, które niegdyś wzbudzały pożądanie: Omnia HD, Galaxy i7500, Galaxy Spica czy też I8000 Omnia II. Z perspektywy czasu patrzymy na te modele nieco inaczej – ale kiedyś były to najgorętsze produkty Samsunga w jego ofercie. Aż w czerwcu 2010 roku zaprezentowano Galaxy S.

I wtedy Samsung odjechał firmie z Illinois. W 2010 roku pojawił się również Wave, Wave II, Galaxy Tab P1000 czy też Nexus S. I choć te cztery modele sprzedawały się nieco poniżej oczekiwań, to i tak wystarczyło to, by wyprzedzić Motorolę, która wypuściła takie modele, jak Milestone XT720, Droid 2, Motorola Defy czy Flipout. Ludzie coraz częściej kupowali produkty Samsunga, a następcy Droida czy też inne jego wersje lub ekstrawaganckie konstrukcje nie zdobyły tak dużej popularności, jak pierwsza generacja Milestone. Oprócz tego Apple czy też HTC premierami nowych smartfonów zdobyły kolejne rzesze zwolenników.

W tym okresie Motorola nie była w złej kondycji finansowej. Po prostu konkurenci stali się dużo potężniejsi. Jak pisałem wcześniej, pod koniec 2009 roku Motorola miała zbyt dużą wartość w stosunku do konkurentów i przejęcie przez innego gracza nie było praktycznie możliwe. Od 2010 roku amerykańska firma pogrążyła się w stagnacji, a zyski Samsunga czy też Apple’a wystrzeliły w górę. Jeszcze bardziej się to uwidoczniło w wypadku Google’a. W końcu na sukces oraz przychody finansowe giganta z Mountain View pracował rozwijający się w bardzo szybkim tempie Android oraz producenci prezentujący kolejne to smartfony i tablety z tym systemem, które sprzedawały się w milionach egzemplarzy. Różnica w wartości firm zaczęła się niebezpiecznie powiększać. Motorola podjęła więc decyzję, żeby podzielić się na dwa segmenty: Motorola Mobility (dział urządzeń mobilnych) oraz Motorola Solutions (infrastruktura telekomunikacyjna). Nastąpiło to 4 stycznia 2011 roku, a 15 sierpnia tego samego roku Google kupił Motorola Mobility za 12,5 miliarda dolarów.

Motogoogle (2011-2014)

Po co była Google’owi Motorola? Odpowiedź jest bardzo prosta. Firma z charakterystycznym „M” w logo dysponowała ogromną ilością patentów telekomunikacyjnych. Były one bardzo ważną kartą przetargową. Apple działał agresywnie w tzw. „wojnie patentowej”, oskarżając nie tylko Google’a, ale przede wszystkim różnych producentów o kopiowanie pomysłów. Amerykańskie prawo patentowe pozwalało na opatentowanie wielu pomysłów, takich jak telefon w kształcie zaokrąglonego prostokąta czy też telefon z dotykowym ekranem i jednym przyciskiem pod nim. Działania firmy z Cupertino wydawały się wręcz absurdalne, ale Apple chciał za wszelką cenę ograniczyć rozwój Androida. No cóż, „tonący” brzytwy się chwyta.

stu

Pozwów nie uniknął też Google. Oprócz kupna patentów Motoroli Mobility wraz z całą firmą firma z Mountain View nabyła również inne patenty od firm zewnętrznych, takich jak IBM. Suma ewentualnych kar finansowych czy też ugód z różnymi przedsiębiorstwami, jak widać, odstraszyła Google’a. Na szczęście taktyka tzw. „trolli patentowych” nic nie dała i póki co o kolejnych odcinkach serialu pt. „Kto kogo pozwie o patenty” informacji brak.

Dobrze, jednak co oprócz patentów Motorola Mobility dała Google’owi? Ból głowy. Analitycy, blogerzy i dziennikarze są zgodni – „za kadencji” Google’a żaden ze smartfonów Motoroli nie odniósł sukcesu. Dość powiedzieć, że co najwyżej kilka smartfonów Motoroli w tym okresie trafiało do sprzedaży w większych ilościach – Atrix, Motoluxe, Razr, Razr MAXX, Defy Mini. Największe zainteresowanie na naszym rynku wzbudziły chyba kolejne „klapki” od Motoroli – Gleam i Gleam+, wyprodukowane z nadzieją, że powtórzą sukces poprzedników. Dane statystyczne mówią same za siebie. W USA, gdzie Motorola niegdyś była najbardziej popularna (w końcu rodzimy producent), w Q3 2013 smartfony Motoroli stanowiły zaledwie 3,7% rynku. W tym czasie Apple, Samsung i LG zgarnęły łącznie 75% udziałów. Transakcja widocznie odbiła się czkawką Google’owi – żaden z Nexusów nie został wyprodukowany przez Motorolę (subiektywnie: szkoda, strata dla Motoroli, Google’a i nas wszystkich). W końcu Google postanowił pozbyć się problemu. Sprzedał Motorolę Mobility firmie Lenovo za 2,91 mld dolarów. Większość patentów zatrzymuje w swoich rękach Google. 750 mln dolarów Lenovo zapłaci Google’owi w formie udziałów w swojej firmie.

Motorola by Lenovo (?) – 2014-

Cena, którą Lenovo zapłaciło za Motorola Mobility, jej znaki towarowe i własność intelektualną, nie wydaje się zbyt wygórowana. Dlaczego więc chiński producent przejął mobilny dział Motoroli? Z trzech powodów.

len

Najważniejszym z nich jest ekspansja Lenovo na nowe rynki. To dobra wiadomość dla polskich konsumentów – być może nowe produkty Lenovo i Motoroli, takie jak Moto X czy Moto G, będą dostępne oficjalnie w Polsce. Niedawno producent zapowiedział, iż będzie sprzedawał swoje urządzenia w kolejnych krajach. Do sprostania wzrastającemu popytowi na smartfony potrzebne będą więc większe moce przerobowe. Przejęcie Motoroli może chińskiemu gigantowi w sprzedaży tylko pomóc. Według StrategyAnalytics Lenovo w Q3′ 2013 miało 4,3% udziału w globalnym rynku smartfonów i traci do trzeciego największego producenta – Huawei – 0,8 punktu procentowego.

Po drugie, Motorola to w większości wielu konsumentów w różnych krajach marka bardziej rozpoznawalna niż Lenovo, przynajmniej jeśli chodzi o segment smartfonów czy tabletów. Produkcja urządzeń pod obiema markami może być więc korzystna zarówno dla producenta, jak i dla konsumentów. Po trzecie, Motorola to również innowacje i patenty – większość z nich zatrzymał Google, ale powiększenie własności intelektualnej firmy to zawsze krok w przód, dzięki czemu Lenovo będzie mogło opracowywać nowe rozwiązania i zmniejszać dystans do konkurencji.

Przekaz chińskiej firmy jest więc jasny: chcemy zaatakować rynek i dążymy do jak największych udziałów na rynku. Kilka tygodni temu pisaliśmy o nowych smartfonach i phabletach Lenovo. Premiera urządzeń z wysokiej półki jasno pokazuje, że Lenovo aspiruje do miana liczącego się gracza na rynku smartfonów i tabletów. Obecne konstrukcje mogą spokojnie konkurować z urządzeniami Samsunga, LG czy też Nokii, zarówno jeśli chodzi o tablety, jak i smartfony. O jakość więc nie powinniśmy się raczej martwić. Dużo jednak zależy od strategii marketingowej, jaką przyjmie chińska firma. Podsumowując – przejęcie Motoroli Lenovo traktuje jako szansę, której nie wykorzystał Google. Z niecierpliwością czekam więc na pierwsze efekty współpracy.

0
· · ·

Bloger. Nawet nie próbuje być obiektywny. Trzyma kciuki za Windows Phone, choć powoli traci nadzieję na sukces produktu MS. Lubi dobrą muzykę i dobrą jakość dźwięku. Kibic Dallas Mavericks, Boston Celtics, San Antonio Spurs i Golden State Warriors.

Komentarze

  • Jerry

    Świetny artykuł! Jest co czytać