logo

NASZ TEST: Asus MeMO Pad 10 FHD LTE

3953

Kiedyś w najwyższej klasy telefonach rozdzielczość 800×480 pikseli była standardem, a w tabletach było to najczęściej 1024×600 lub 1280×800 pikseli. Dzisiaj high-endowe smartfony mają ekrany o rozdzielczości Full HD, która w tabletach powoli się upowszechnia, choć dalej nie jest najpopularniejsza w tym segmencie. Asus MeMO Pad 10 FHD LTE, którego recenzję teraz czytacie, jest reklamowany przez producenta jako tablet charakteryzujący się niską wagą i ultramobilnością, oferujący „doskonałą rozrywkę Full HD”. Ekran i lekka obudowa są oczywiście bardzo ważne, ale czy one same są w stanie zagwarantować sukces produktowi Asusa? Na to pytanie odpowiem w tym teście.

Zawartość zestawu

W pudełku o nietypowym kształcie ściętego prostopadłościanu znalazłem:

  • tablet Asus MeMO Pad FHD 10 LTE(ME302KL)
  • ładowarkę dwuczęściową (kabel+ładowarka o wydajności prądowej 2A)
  • podstawkę pod tablet (kawałek plastiku dosyć lichej jakości)

Szkoda, że taka zawartość zestawu jest już nawet w najwyższej półce tabletów standardem. Poza podstawką (choć i tak nie najwyższej jakości) nie ma żadnych bonusowych elementów. Ładowarka ładuje tablet w około 3,5 godziny, spowodowane to jest jednak dużą pojemnością akumulatora (6760 mAh). Bardzo chętnie też zobaczyłbym taki pokrowiec VersaSleeve X w zestawie, musimy jednak obejść się smakiem.

Wygląd, jakość wykonania

Asus MemoPad 10 FHD jest nieco większy niż konkurencyjne produkty Samsunga – Galaxy Tab 2 10.1 czy też Note 10.1 (pierwsza generacja). Nie są to jednak różnice od razu zauważalne. Odczuwalne jest za to przejście z 7-calowego tabletu na „dziesiątkę” i na odwrót.

Przód tabletu oczywiście zdominowany jest przez ekran oraz otaczającą go ramkę (nawiasem mówiąc, sporej grubości – tajemnica nieco większych wymiarów wyjaśniona). 10 cali przekątnej ekranu na początku było trudne do ogarnięcia. Z czasem oczywiście się przyzwyczaiłem i teraz „siódemki” wydają się dziwnie małe – choć dla siebie wziąłbym coś w segmencie 8-9 cali. Ale to tylko moja subiektywna opinia.
Wracając do ekranu – ten zastosowany w MeMO Padzie jest chroniony szkłem. Nie jest ono sygnowane marką Gorilla Glass, sprawdza się jednak nadzwyczaj dobrze i nie łapie rys w zastraszającym tempie. Traktowany (tradycyjnie już zresztą) bez większej troski o jak najlepszy stan zewnętrzny sprzęt „uzbierał” jedną ryskę z przodu ekranu, podczas gdy ekrany niektórych tabletów potrafiłem zarysować w o wiele większym stopniu. W lewym górnym rogu umieszczone jest logo producenta, a na górnej części ramki, nieco na prawo od środka, znalazła się przednia kamerka o rozdzielczości 1,2 MPx.

P1130503 P1130539

Na górze tabletu znajduje się wyłącznik/przycisk blokady ekranu. Dół pozostawiono wolnym od jakichkolwiek elementów konstrukcyjnych. Prawy bok to miejsce dla klawiszy regulacji głośności oraz złącza minijack – nietypowa lokalizacja. Najwięcej części składowych znajdziemy na boku lewym. Ulokowano tam dwa mikrofony, port microUSB (do transmisji danych i ładowania telefonu), wyjście microHDMI (spory plus), szufladkę kart microSIM i slot microSD. Dużo tego, tylko nie wszystko zostało dokładnie przemyślane.

P1130501 P1130515

P1130520 P1130491

Po pierwsze – przyciski regulacji głośności i blokady ekranu nie są dobrze wyczuwalne i nierzadko zdarzało mi się je pomylić lub szukać ich dłuższą chwilę. Po drugie, szuflada karty SIM nie należy do najsolidniejszych, zarówno pod względem jakości wykonania, jak i uchwytu karty microSIM. Podczas testów miałem obawy, że karta SIM wpadnie mi do środka slotu.
Z tyłu tabletu umieszczono centralnie logo producenta, wykonane z plastiku przypominającego szczotkowane amelinium aluminium. Na tej samej wysokości po obu bokach widać wyloty głośników stereo, o których jakości napiszę później. Na górze usytuowano obiektyw aparatu o rozdzielczości 5 megapikseli, wspomaganego autofocusem, jednak doświetlenia niestety brak. Obiektyw jest zabezpieczony obrączką o naprawdę niewielkiej grubości, choć powinno to wystarczyć, bo jest on umieszczony jeszcze w lekkim zagłębieniu. Dolna część jest z kolei miejscem dla oznaczeń i piktogramów.

P1130497 P1130509

Jakość wykończenia oraz użytych materiałów oceniam jako raczej słabą. Niby nic nie trzeszczy, a ekran jest całkiem odporny na zarysowania. Tutaj na całościową ocenę największy wpływ ma to, co znajduje się z tyłu tabletu. Plastik użyty na produkcję tej części urządzenia jest gładki oraz został pokryty błyszczącym lakierem. I nie oszukujmy się – nie jest to tworzywo najwyższych lotów. Zarysowania i inne ślady użytkowania są nadzwyczaj widoczne. Strach nosić ten tablet bez jakiejś dodatkowej ochrony. Dodatkowo wielki kawał plastiku nie należy do najgrubszych, nie jest wzmocniony i ugina się na samym środku. Takie cechy zupełnie nie przystoją urządzeniu za cenę 1400-1500 złotych.

Ekran

Wyświetlacz jest według producenta jedną z największych zalet tego tabletu. Rozdzielczość Full HD powoli przestaje być domeną urządzeń z klasy premium (patrz Huawei MediaPad 10). Na 10 calach taka rozdzielczość jak najbardziej ma sens. Materiały multimedialne (filmy, zdjęcia, gry) są przygotowywane głównie pod takie proporcje obrazu i taką rozdzielczość, więc wyglądają na tablecie Asusa bardzo dobrze. Bez absurdalnych, niepotrzebnych nikomu ogromnych wartości, ale na tyle dobrze, by obraz przestał być ziarnisty, a czcionki stały się ostre. Nasycenie pikseli równe 226 ppi jest więc wartością bardzo dobrze dobraną.
Ekran IPS zastosowany w MeMO Padzie jest naprawdę dobrej jakości. To zdecydowanie jedna z największych zalet tego urządzenia. Szerokie kąty widzenia, zarówno w pionie, jak i w poziomie, robią bardzo dobre wrażenie. Nasycenie kolorów oraz kontrast są świetne – żadnych spranych barw i całkiem głęboka (jak na IPS) czerń. Te ustawienia można jeszcze dodatkowo regulować programem Asus Splendid – w praktyce nie ma jednak takiej potrzeby.
Na zewnątrz uwidaczniają się jednak wady ekranu. Co prawda jasność ekranu jest wystarczająca (choć nie wybitna), dzięki czemu czytelność w słońcu (którego podczas testów nie brakowało) nie jest większym problemem, widać jednak odblaski na ekranie. Odczuwalna jest też tendencja powłoki wyświetlacza do palcowania się, lecz każdy ekran dotykowy przyciąga odciski palców z podobną lubością. Przynajmniej nie można narzekać na odporność szkła na zarysowania, choć nie jest to Gorilla Glass. Jeśli chodzi więc o jakość ekranu w pomieszczeniu – oceniam ją wysoko. Na zewnątrz do perfekcji jednak trochę brakuje.

Specyfikacja, system, nakładka

Tablet MeMO Pad 10 FHD występuje w dwóch wersjach: z modułem LTE i bez tego modułu. Na tym różnice się nie kończą, ponieważ te wersje różnią się podzespołami (chipsety Intela nie wspierają jeszcze LTE).

  • Wersja bez LTE: procesor Intel Atom Z2560 2×1,6 GHz, grafika PowerVR SGX 544MP i 2 GB pamięci RAM
  • Wersja z LTE: procesor Qualcomm Snapdragon S4 Pro 8064 + MDM9215M 4×1,5 GHz, grafika Adreno 320, 2 GB pamięci RAM.

Do testów trafiła druga wersja (3G/LTE, 32 GB, Android 4.2.2), choć na polskim rynku łatwo dostępne są obie. Wariant z obsługą LTE został wyposażony w takie same podzespoły jak Xperia Z. Jakby nie patrzeć, zestaw w dalszym ciągu z wysokiej półki. Tym bardziej więc dziwi wydajność komponentów zastosowanych w tym tablecie.

Szybkość działania systemu nieco rozczarowuje. Niekiedy podczas pracy tabletu pojawiają się opóźnienia – niewielkie, ale zauważalne. I chodzi tu o działanie menu należących do systemu. Co najlepsze, gry, zarówno te mało wymagające, jak i bardziej zaawansowane graficznie, działają płynnie i nie dają absolutnie żadnych powodów do złej oceny szybkości ich działania. Jeśli chodzi o szybkość, rozczarowanie (i to całkiem spore) następuje w jednym szczególnym przypadku, o którym powiem nieco później.
Stabilność oceniam jako przeciętną. Występują niestety sytuacje, gdy jakieś aplikacje bądź system się zamrażają – niby to nie jest bardzo częste i aż tak bardzo nie denerwuje, ale od tej klasy sprzętu powinno się wymagać nieco więcej. Zastosowane podzespoły powinny gwarantować stabilną pracę systemu – z tym jednak tak dobrze nie jest.
Efektywnie dla użytkownika po sformatowaniu pamięci wewnętrznej z 32 gigabajtów zostaje 25,07 GB do zapełnienia danymi we wszelkiej postaci. Około 6,5 gigabajta jest zajęte „z pudełka”. Może to właśnie zajmująca dużo miejsca nakładka i przeładowany dodatkami system są przyczynami spowolnień i problemów ze stabilnością. Nakładka na Androida zastosowana w tablecie to Waveshare UI – ta sama, która znalazła się w Asusie Fonepad, również przetestowanym na naszym blogu.

Screenshot_2013-12-23-11-31-31

Screenshot_2013-12-23-11-31-58

Screenshot_2013-12-23-11-32-46

Świetnym pomysłem jest nowatorskie podejście do obsługi tabletu. Każdy pulpit składa się z ekranów (maksymalnie siedmiu). Napisałem „każdy”… bo oprócz ekranów głównych są jeszcze 4 pulpity, nazywane w urządzeniu trybami. Każdy z nich również oferuje 7 ekranów. Na każdym można oczywiście ustawić odmienne widżety i tapetę. Powiem krótko – rewelacja, choć duża część użytkowników nie skorzysta z tak ogromnej ilości miejsca.
Z góry można wysunąć belkę powiadomień, która wyświetla: datę i godzinę, powiadomienia, regulację podświetlenia ze skrótem wyłączenia/włączenia automatycznej regulacji, skróty do ustawień tabletu, ustawień sieci WiFi i programu AudioWizard, dostosowującego charakterystykę dźwięku na słuchawkach i głośniku z kilkoma domyślnymi ustawieniami – bez tego ostatniego można się obejść, ale o tym później.

Screenshot_2013-12-23-11-34-05

Screenshot_2013-12-23-11-35-15

Screenshot_2013-12-23-11-48-55

Na dole okna roboczego widać zaś pasek z trzema przyciskami ekranowymi: Wstecz, Home, Wielozadaniowość. W lewym dolnym rogu zobaczyć można skrót do „pływających widżetów” (oryg. Floating Widgets). Są to widżety, które można dowolnie przesuwać i nie wliczają się do miejsca na ekranie głównym. Zasłaniają one jednocześnie tradycyjne statyczne widżety. Każdy systemowy widżet może być statyczny lub pływający. Domyślnie w systemie znajduje się ich około 40 – zegary, kalendarze, odtwarzacze czy też okna poczty e-mail. Dowolność w ich przesuwaniu i umieszczaniu bardzo mi się spodobała. Przydatna opcja, przypominająca o tym, co naprawdę oznacza wielozadaniowość.

Screenshot_2013-12-23-11-52-14

Screenshot_2013-12-23-11-52-22

Screenshot_2013-12-23-11-52-25

Szufladka z aplikacjami zawiera w sobie skrót do Sklepu Play i zakładkę ze wspomnianymi wcześniej widżetami. Niestety nie mamy możliwości sortowania gęstości siatki z aplikacjami, co najwyżej możemy je poukładać według nazwy, daty pobrania czy też częstotliwości użytkowania. Niemodyfikowalny jest także ekran blokady z zabezpieczeniem w kształcie okręgu. Obok znajduje się zestaw kilku widżetów – Gmaila, zegara, kalendarza czy też wiadomości. Niby mało, ale jakoś sam nie korzystałem nawet z tak skromnego zestawu zbyt często.

Wiadomości… i połączenia?

Tej drugiej części nie opiszę, bo nie ma czego opisywać. Moduł 3G/LTE w tym tablecie służy jedynie do połączenia z Internetem oraz odbierania/wysyłania SMSów. Rozmawiać można przez Skype’a, ale jakby nie patrzeć – nie jest to tradycyjny telefon. Nie mogłem też na początku znaleźć książki telefonicznej. Okazało się, że zastąpiła ją aplikacja Osoby (no tak, przecież tu telefonu nie ma), która wyświetla kontakty z różnych źródeł, pozwala je importować oraz eksportować i oferuje mnóstwo opcji przy tworzeniu nowych wpisów – pod warunkiem, że zapisujemy je w urządzeniu.
Jak wspomniałem wcześniej, da się za to pisać i odbierać SMSy. Po wejściu w „Obsługę wiadomości” (przecież oznaczenie „SMS” byłoby mniej logiczne) naszym oczom ukazuje się interfejs systemowy znany chociażby z Asusa Fonepad czy też Nexusa 4. Bez żadnych wizualnych fajerwerków czy też personalizacji tła wiadomości lub dymków, jeśli takowe by były. Zamiast tego dostajemy widok konwersacji poszeregowany chronologicznie oraz widok poszczególnej rozmowy w postaci belek. Może mnóstwo miejsca się marnuje (zwłaszcza przy mniejszej czcionce), może wygląda to dla niektórych nazbyt surowo, ale jest czytelne i bardzo dobrze się sprawdza.

Screenshot_2013-12-23-11-49-17

Screenshot_2013-12-23-11-49-24

Screenshot_2013-12-23-11-51-47

Tworzenie SMSów/MMSów umożliwiają dwie klawiatury – standardowa systemu Android oraz ta przygotowana przez producenta. Nieco różnią się układem (dodatkowe klawisze obok standardowego zestawu symboli i znaków) oraz szatą graficzną. Na szczęście nie różnią się wygodą. Pisanie na obu nie nastręcza problemów – duża powierzchnia klawiatury sprawia, że wprowadzanie dłuższych tekstów (krótkie notki/maile/wpisy, etc.) staje się wygodniejsze i wreszcie zaczyna się wykorzystywać tablet do pisania. Nie ma też problemów z obsługą 160 znaków w SMSach. Na zrzutach figuruje klawiatura systemowa – dla mnie była po prostu ładniejsza od tej od Asusa, a zmieniać w drugą stronę nie było ani potrzeby, ani ochoty.

Bateria

Pojemność energetyczna ogniwa równa 6760 miliamperogodzin robi wrażenie. Litowo-polimerowy akumulator jest na stałe umieszczony w tablecie, ale (zwłaszcza w najwyższej półce) naprawdę mało który sprzęt posiada wyjmowalną baterię – nawet najtańsze urządzenia to konstrukcje unibody.
Bardziej się liczy czas pracy na baterii – a ten zdecydowanie należy zaliczyć do zalet testowanego urządzenia. MeMO Pad FHD 10 w zależności od użytkowania wytrzymuje od 1,5 (intensywny tryb) do 2-3 dób (bardziej zrównoważona eksploatacja) na pojedynczym ładowaniu. Tablet rozładował się od 100% do 73% po odtwarzaniu wideo przez 2h 20 minut (100% do zera – 8h 38 minut). Następnie odtwarzanie muzyki przez 86 minut pochłonęło 3% baterii (100% do zera – 47h 46 minut). 17,5 godziny czuwania (nie wpływające radykalnie na czas pracy) i 30 minut Internetu (przez WiFi) później indykator wskazywał stan 57%. Ogólnie, tablet najczęściej ładowałem co 2-2,5 dnia, nie ograniczając się raczej z wyłączaniem wszelkich standardów łączności czy też ustawiania najmniejszego podświetlenia – wynik oceniam więc jako zadowalający.

Screenshot_2013-12-23-11-33-16

Screenshot_2013-12-23-11-33-24

Multimedia

Aż za daleko posuniętym minimalizmem można z kolei nazwać to, co oferuje aplikacja odtwarzacza wideo. Pasek przewijania, przycisk start/pauza oraz opcja wyświetlania filmu w pływającym okienku. Ustawienia szybkości odtwarzania, jasności ekranu, wybrania konkretnego pliku z napisami, efekty dźwiękowe? Nie tutaj. Choć w sumie to Google, a nie Asus, ma sporo do poprawy.
Testowany Asus powinien być dzięki wysokowydajnym podzespołom i dużemu ekranowi sprzętem idealnym do oglądania filmów. No właśnie – powinien. Tu nastąpiło brutalne zderzenie z rzeczywistością.
Pomijam już fakt, że jak napisałem wyżej, aplikacja odpowiadająca za odtwarzanie filmów nie oferuje zbyt wielu dodatkowych opcji. Dużo bardziej uciążliwa jest obsługa plików filmowych „z pudełka”. Co prawda po doinstalowaniu rozmaitych odtwarzaczy ze Sklepu Play problemy powinny zniknąć, ale nie o to tu przecież chodzi. Odtwarzanie plików *.mkv w rozdzielczości 720p czy też 1080p skutkuje niestety uciążliwym pokazem slajdów. Nie jest to mało wymagający format, dodatkowo obrazy w formacie MP4 czy też AVI (DivX) działają bez problemu. Ale równie dobrze taka Lumia 520 za ułamek ceny MeMO Pada radzi sobie identycznie z takimi plikami. Problemy są też przy dźwięku w standardzie AC3, ale domyślnie Android tego nie obsługuje.

Screenshot_2013-12-23-12-08-30

Screenshot_2013-12-23-12-09-48

Nowa wersja odtwarzacza muzyki Google o nazwie Muzyka Play została nieco przebudowana graficznie i choć w dalszym ciągu mamy do czynienia z marnotrawstwem miejsca, to okno odtwarzania wygląda czytelnie, a okno powitalne programu (tzw. Listen Now) dzięki układowi kafelków z okładek albumów jest naprawdę atrakcyjne. Opcji odtwarzania jednak nie znajdziemy zbyt wiele, oprócz tych standardowych: sterowania odtwarzaniem, zapętlania czy prostego equalizera. Z pomocą mogą przyjść jednak aplikacje Asusa, jeśli ktoś odczuwa potrzebę ich użycia.

Bardzo dużym zaskoczeniem była jakość muzyki na głośnikach. Te zastosowane w tablecie odtwarzają muzykę w stereo, są dosyć głośne (jak na tablet nawet bardzo głośne), ale przede wszystkim charakterystyka dźwięku odtwarzanego za ich pomocą potrafi wprawić w zadowolenie. Rejestry niskie są trochę podbite, ale nie jest to duża wartość i nie ma efektu „zamulenia”. Zarówno średnica, jak i góra brzmią naprawdę nieźle. I to wszystko bez żadnych filtrów dźwiękowych oddanych do użytku przez producenta, choć można użyć AudioWizarda, jeśli ktoś chce trochę podkręcić górne częstotliwości – kwestia własnych upodobań. Dawno nie słyszałem tak dobrze grającego tabletu.
Nieco gorzej testowany sprzęt sprawuje się, jeśli chodzi o odtwarzanie muzyki przez słuchawki (tradycyjnie już CAL!). Dalej jest całkiem dobrze, ale w standardzie bardziej daje się we znaki podbicie krańcowych pasm. Słychać, że wokal czy gitary są gdzieś na drugim planie. Trzeba jednak przyznać – bardzo rzadko trafiam na perfekcję „z pudełka”. Dla niektórych efekt ten może być mało odczuwalny, lecz mi on nieco przeszkadzał. Na szczęście głośność jest lepsza. Do ideału przydałby się dodatkowy poziom, ale i tak pod tym względem nie ma na co narzekać.

Screenshot_2013-12-23-12-01-31

Screenshot_2013-12-23-12-02-09

Screenshot_2013-12-23-12-02-23

Zdjęcia wykonane testowanym tabletem są niestety słabe. Jakby pokazać komuś efekty końcowe i spytać o cenę tabletu, którym zostały wykonane pokazane fotografie, dużo osób podałoby wartość o kilkaset złotych mniejszą niż suma, którą trzeba wydać na MeMO Pad 10 FHD.
W oczy rzuca się od razu kilka poważnych niedociągnięć. By zauważyć mankamenty, nie musiałem niekiedy przybliżać fotografii. Przede wszystkim zdjęcia wykonane tabletem Asusa charakteryzują się bardzo dużym poziomem szumów. Nie widziałem chyba bardziej zaszumionych ujęć, a już na pewno w sprzętach wartych więcej niż 1000 złotych. Liczba szczegółów również nie należy do największych, mimo iż oprogramowanie nie próbuje walczyć z ziarnem. Kadrom nieco sztuczności dodaje też lekkie przeostrzenie krawędzi. A skoro już o ostrości mowa – minimalna odległość ostrzenia jest wręcz rewelacyjna. 5-7 centymetrów wystarczy do uzyskania wyraźnego kadru do zdjęć makro. Czapki z głów – dawno nie miałem w rękach lepszego sprzętu mobilnego do zdjęć z najmniejszych odległości, a w kategorii tabletów to dodatkowy plus.
Kolory i balans bieli są co najwyżej poprawne… jeśli fotografujemy w miejscu z odpowiednią ilością światła. W tej materii MeMO Pad nie wyróżnia się względem nawet tańszych urządzeń – po przejściu w miejsce z większą ilością elementów w kadrze czy też mniejszą ilością światła musimy się liczyć z przepaleniami czy też przekłamaniem kolorów. Całe szczęście, że jeśli chodzi o ergonomię wykonywania zdjęć, nie ma jakichś poważnych problemów (np. z obsługą aplikacji czy też z długim okresem między wykonywaniem ujęć).

Przykładowe zdjęcia wykonane testowanym tabletem:

1 2

3 4

5 6

7 8

 9 10

Pomimo podobnych wad jak w wypadku fotografii, lepsze wrażenie sprawiają filmy w rozdzielczości Full HD. Nadmierne szumy, które pogarszały odbiór fotografii w nagraniach wideo są mało widoczne. Lekkie przeostrzenie ma sens, gdy materiały są odtwarzane na dużym ekranie. Takie kadry prezentują się całkiem dobrze. Wad jednak też jest całkiem sporo – automatyczny pomiar światła nie spisuje się najlepiej a pomimo bardzo dobrej płynności przy dynamicznej zmianie scen uwidacznia się duża kompresja nagrań. No i dźwięk – jego jakość jest dramatycznie słaba.

Internet

Testowany sprzęt posiadał obsługę LTE, która mimo wszystko dopiero jest w fazie upowszechniania się, zarówno jeśli chodzi o obecność w odbiornikach, jak i infrastrukturę operatorską w naszym kraju. Siedmiozakresowe LTE jest jednak wisienką na torcie, a samym „tortem” jest kompletny zestaw interfejsów bezprzewodowych. Łączność z siecią komórkową może się odbywać przez 3G/HSDPA (czy obecne jest HSPA(+) nie wiem – takowych danych nie znalazłem), EDGE oraz WiFi w standardzie a/b/g/n. Jak widać, ograniczać nas powinna jedynie infrastruktura techniczna.

Screenshot_2013-12-23-11-55-32

Screenshot_2013-12-23-11-56-05

Tradycyjnie już dla smartfonów i tabletów z Androidem, w urządzeniu znajdziemy dwie przeglądarki – Chrome oraz standardowa systemu. Argumentów, by korzystać z tej pierwszej, jest mało. Oferuje ona synchronizację z komputerowym Chromem… i w sumie przewagi względem standardowej przeglądarki systemu się kończą. Nie chodzi o to, że jest ona wolna czy niewygodna. Obie są szybkie, intuicyjne oraz stabilne w działaniu. Nie ma praktycznie znaczenia, którą wybierzemy, jeśli nie liczą się dla nas opcje dodatkowe. Tych ostatnich jednak zdecydowanie więcej oferuje standardowa przeglądarka systemu. Są to między innymi: możliwość wyświetlania strony w negatywie i regulacja jego kontrastu, ustawienie animacji GIFów lub jej braku czy też będąca w fazie rozwoju opcja sterowania przeglądarką. Polega ona na wyświetleniu się kilku przycisków wzdłuż łuku obok miejsca, gdzie dotknęliśmy ekranu. Nieźle to wygląda, ale w praktyce sprawdza się to co najwyżej średnio.

Screenshot_2013-12-23-11-58-26

Screenshot_2013-12-23-12-23-29

Nie zabrakło oprócz tego standardowych opcji prywatności, pracy na kartach, ustawiania trybu strony desktop/mobile i tym podobnych rzeczy. Przeglądarka pracuje stabilnie i szybko, dzięki czemu nie ma większych problemów z obsługą Internetu. Na koniec słówko o Flashu – jak w większości nowych urządzeń z Androidem, nie jest on obsługiwany w standardzie. Nie jest to jednak problem, ponieważ można go doinstalować. Jeśli w ogóle jest taka potrzeba – większość popularnych portali z filmami przeszła już na HTML5.

Podsumowanie

Duży ekran, podzespoły z najwyższej półki – tablety klasy premium są w przeważającej większości multimedialnymi potworami. Chyba że ogranicza je system, ale to nieco inna bajka. Powalające grafiką gry, filmy w wysokiej rozdzielczości, szybki internet – pełen serwis. Wydając dużą sumę na takie urządzenie, ma prawo się oczekiwać sprzętu perfekcyjnego prawie w każdym calu.
Tablet Asusa zapowiadał się całkiem dobrze, końcowo MeMO Pad FHD mnie rozczarował. Wysokowydajne podzespoły, takie same jak w Xperii Z, nie są do końca wykorzystywane. Coś je ogranicza (nakładka? inne oprogramowanie?) i tym sposobem interfejs choć nie działa tragicznie, to przycinki się zdarzają. Spodziewałem się więcej, jak na urządzenie z czterordzeniowym procesorem i 2 GB RAMu. Prawdziwy szok jednak przeżyłem, gdy zobaczyłem pokaz slajdów podczas odtwarzania filmów w MKV. Fakt, może nie jest to najmniej wymagający format, jednak urządzenia z podobnej półki (a nawet z mniej wydajnymi podzespołami) radziły sobie z kompletem testowych plików. Markowy sprzęt robi swoje? Nie bardzo, a nie zapominajmy, że „pod maską” mamy praktycznie Xperię Z. I co najlepsze – gry i internet działają bez zarzutu. Coś tu jest nie tak.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze nieco zbyt niska jakość wykonania obudowy, jak na standardy w tej półce cenowej, a nawet i niższej. W pewnych aspektach produkt Asusa co prawda wyróżnia się od konkurencji, jednak wady, zwłaszcza w tej klasie cenowej, są kardynalne. Spodziewałem się dużo lepszego efektu końcowego. Całościowo tablet dostaje od mnie ocenę 5/10. Jak na ten segment cenowy – z pewnością nie jest to zbyt wysoka nota.

Zalety:

  • dobrej jakości ekran o wysokiej rozdzielczości
  • świetnej jakości głośniki zewnętrzne i całkiem dobra jakość muzyki na słuchawkach
  • wydajne i wygodne przeglądarki internetowe
  • intuicyjna i bardzo funkcjonalna nakładka
  • świetny czas pracy na baterii
  • obsługa LTE
  • zadowalająca wydajność tabletu w grach…

Wady:

  • … w przeciwieństwie do wydajności systemu i odtwarzania filmów (!)
  • słaba jakość materiałów i wykonania
  • przeciętne zdjęcia i filmy
  • niezbyt dobrze wyczuwalne przyciski zewnętrzne
  • brak obsługi połączeń telefonicznych
  • niekorzystny stosunek cena/jakość
0
· · · · ·

Bloger. Nawet nie próbuje być obiektywny. Trzyma kciuki za Windows Phone, choć powoli traci nadzieję na sukces produktu MS. Lubi dobrą muzykę i dobrą jakość dźwięku. Kibic Dallas Mavericks, Boston Celtics, San Antonio Spurs i Golden State Warriors.

Komentarze