P1130218

Nasz test: LG L3 II

5339

Powrót do korzeni – tak można było określić linię smartfonów L-Style od LG. Wiele osób, również w Polsce, zakochało się w smartfonach z Korei, których wyścig na cyferki zdawał się nie dotykać. Stylowy wygląd, pojemna bateria, duży ekran i lekka nakładka – przepis na sukces sprawdził się znakomicie. Między innymi L7 i L9 zdefiniowały średnią półkę smartfonów i zdecydowano się na produkcję drugiej generacji smartfonów z „L” w nazwie. A L3? Zarówno model pierwszej generacji, jak i drugiej, którego test właśnie czytacie, jest typowym low-endem i producent nie próbuje tego jakoś szczególnie ukrywać.

Cena a jakość to jednak dwie różne rzeczy i L3 II został skonstruowany właśnie z takim zamysłem. Tanio nie znaczy źle i znajdziemy tu między innymi diodę powiadomień, której próżno szukać w sporo droższych smartfonach, pojemną baterię i nakładkę taką, jak w wyższych modelach serii. Co prawda rozdzielczość ekranu nie napawa optymizmem, ale sama cena 300-350 zł za nowy egzemplarz już może dla niektórych być poważnym argumentem za zakupem L3 II. Jaki jest więc jeden z najtańszych smartfonów z Androidem na polskim rynku? O tym będzie można przeczytać w poniższej recenzji.

(głosem Davida Millsa z „Se7en”) Co jest w pudełku?

Po otworzeniu opakowania naszym oczom ukazuje się:

  • osobno pakowana bateria litowo-jonowa o pojemności 1540 mAh
  • telefon, na którym znajduje się folia z nadrukami
  • dwuczęściowa ładowarka
  • skrócona instrukcja obsługi

Subiektywnie muszę powiedzieć, że nadruki na folii są jednym z najgłupszych rozwiązań we Wszechświecie. Co gorsza, producenci z uporem maniaka takie zagrania stosują.
Ładowarka dostarcza prąd o natężeniu 0,85 ampera. Kabel ma użyteczną długość – około metra. Pozytywnie zaskakuje pojemność baterii. Jak to się ma do czasu czuwania w praktyce, napiszę jednak później. Czego zabrakło? W sumie niczego – zestaw jest standardowy. Za kartę pamięci bym się nie obraził, ale nikt takiej nie dodaje. Słuchawek też nie ma, ale to i lepiej – zamiast płacić więcej i dostać coś, czego i tak unikałbym jak ognia, wolę płacić mniej.

Wygląd, jakość wykonania

Gdy przyzwyczajony do ekranów 4-calowych lub większych zaczynam testować coś mniejszego, ciężko jest się przestawić na obsługę dużo mniejszej powierzchni. Rozmiary telefonu też drastycznie maleją. L3 II z racji zastosowanego ekranu jest bardzo kompaktowy. Przynajmniej nie musimy się martwić, że telefon wypadnie nam podczas obsługi go jedną ręką. Wzornictwo jest proste i z wyglądu telefon przypomina poprzednika oraz inne telefony z linii L-Style… z małym szczegółem. Tyły L7, L5 czy L3 pierwszej generacji były pokryte fakturowaną klapką. Tutaj pokrywa jest niestety całkowicie gładka i śliska. Mamy więc krok wstecz, ale o tym powiem jeszcze później. Telefon waży 107 gramów – całkiem spora, jak na wymiary telefonu, wartość.

P1130212  P1130224

Przód telefonu nie jest pokryty ani szkłem Gorilla, ani innym rodzajem szkła. Jest to po prostu zwykły plastik, dzięki czemu upadek nie będzie skutkował „pajączkiem”. Tworzywo chroniące ekran nie jest niestety zbyt odporne na zarysowania. Jeszcze gorzej jest z fizycznym przyciskiem Home, który rysuje się w zastraszającym tempie. Jest on otoczony wielokolorową diodą powiadomień LED. Obok niego umieszczono dotykowe przyciski – Wstecz i Menu – które działają nienagannie.
Nad logo producenta znajduje się głośnik. Jak się okazuje, jest to jedyny głośnik w urządzeniu, który odtwarza również muzykę. Jego jakość pozostawia nieco do życzenia – przy maksymalnym podgłośnieniu słyszalne są wyraźne zniekształcenia i przesterowanie dźwięku, spodziewałem się jednak dużo gorszego brzmienia. Oprócz tego przedni panel wypełnia oczywiście 3,2-calowy ekran o rozdzielczości QVGA.

P1130210  P1130218

Góra telefonu jest miejscem dla gniazda minijack oraz włącznika telefonu, będącego jednocześnie klawiszem blokady ekranu. Z racji niewielkich wymiarów położenie tego przycisku nie jest wadą. Na dole znajduje się port microUSB do ładowania smartfonu i transmisji danych, a także mikrofon. Jedyny przycisk na bokach telefonu znajduje się po lewej stronie i jest to klawisz regulacji głośności, który może być jednocześnie przyciskiem spustu migawki. Tył telefonu zawiera jedynie logo producenta oraz obiektyw aparatu o matrycy 3,2 Mpx. Szkoda, że nie jest on wspomagany jakąkolwiek lampą.

P1130226  P1130233

Po usunięciu plastikowej pokrywy baterii możemy zobaczyć ogniwo litowo-jonowe o pojemności 1540 mAh (o ile wcześniej je umieściliśmy w telefonie). Bateria blokuje dostęp do slotu karty SIM w standardowym rozmiarze miniSIM. Gdzie w takim razie jest slot kart pamięci microSD? Umiejscowiono go w lewym górnym rogu, patrząc na telefon po ściągnięciu obudowy. Kartę możemy wyjąć na szczęście bez konieczności restartu telefonu – chyba że przypadkowo, ponieważ bateria jest dosyć luźno umieszczona w urządzeniu (ale nie rusza się przy potrząśnięciu jak w Lumii 820). Całą bryłę obiega srebrny pasek, będący jednak plastikowym przedłużeniem obudowy, co zresztą widać po usunięciu pokrywy baterii.
LG jest znany z tego, że od pewnego czasu sporą wagę przykłada do jakości wykonania i materiałów – niezależnie czy jest to smartfon za ponad 1500 złotych, czy prosty telefon za około 100 złotych. L5 pierwszej generacji pozostawił u mnie bardzo miłe wspomnienia dotyczące jakości wykonania. L3 II jednak mnie pod tym względem rozczarował.

P1130250  P1130262

Najgorsze wrażenie robi gładka pokrywa baterii, pokryta błyszczącym lakierem i wypolerowana na wysoki połysk. Wygląda ona niesamowicie tandetnie, a po wzięciu do ręki telefonu to wrażenie nie znika. Nie jest dobrze spasowana z telefonem i przy ściśnięciu słychać lekkie skrzypienie. To jestem w stanie jeszcze przeboleć, gorzej jest jednak z aspektami praktycznymi. Tył telefonu niszczy się w zastraszającym tempie, a ślady użytkowania – rysy, ubytki i odciski palców – są bardzo dobrze widoczne. Strach używać tego telefonu bez folii czy jakiejś innej ochrony. Sam plastik użyty na produkcję telefonu też nie jest najwyższych lotów. Podsumuję to krótko – dawno jakiś telefon nie zrobił na mnie tak złego wrażenia pod względem jakości wykonania.

Ekran, czyli powrót do przeszłości

Tu HD, tam Full HD, gdzieś jeszcze więcej. Myślałem, że epoka ekranów QVGA w urządzeniach innych niż klasyczne „batoniki” się skończyła. LG (i paru innych producentów) funduje jednak klientom swoisty powrót do przeszłości. Cena robi jednak swoje i tym sposobem na 3,2” przekątnej wyświetla się 240×320 pikseli. Gęstość ich rozmieszczenia równa 125 ppi jest wyraźnie widoczna. Czcionki są ziarniste, pojedyncze piksele są aż zbyt łatwo dostrzegalne. Co za tym idzie, obszar roboczy przeglądarki internetowej jest dramatycznie wręcz mały, a „pikseloza” razi w oczy… przy przesiadce z lepszego ekranu. Później przestaje to jakoś strasznie przeszkadzać (chyba że znów włączymy przeglądarkę).
Szczęśliwie poważne wady ekranu na niskiej rozdzielczości się kończą. Kąty widzenia w obu płaszczyznach nie są bardzo duże, ale przekłamanie kolorów jest niewielkie, co w takim L5 pierwszej generacji nie było takie oczywiste. Matryca IPS pokazuje swoje zalety – dobre wyświetlanie kolorów, całkiem wysoki kontrast i nasycenie. Wszystko to dopełniono sporą jasnością i zadowalającą czytelnością w słońcu z niewielkim poziomem odblasków. Czerń jak to w IPSach – świeci i nie jest idealna, tylko lekko niebieskawa. Maksymalne ustawienie jasności jeszcze bardziej potęguje ten efekt. W tej półce cenowej trudno oczekiwać czegoś więcej. Rozdzielczość więc rozdzielczością, ale tak naprawdę nie jest tak źle, jak się spodziewałem (i przed czym inni mnie przestrzegali).

Zaglądamy pod maskę

Qualcomm Snapdragon MSM7225A – mi też to oznaczenie na początku nic nie mówiło. Na ten układ składają się:

  • procesor ARM-Cortex A5, jednordzeniowy, 1 GHz
  • układ graficzny Adreno 200 (podkręcony)

Tą samą jednostkę zastosowano chociażby w Desire C (wersja z procesorem taktowanym zegarem o częstotliwości 600 MHz), LG L3 i L5 oraz w Xperii Tipo (wszystkie z procesorem 800 MHz). GPU to niestety najniższa półka. Cały chipset można niby nazwać muzealnym – jednak w tej cenie nie dało się zamontować lepszej konfiguracji.
Działanie smartfonu na takowych podzespołach jest za to lepsze, niż można było się spodziewać. Nie unikniemy co prawda lekkich przycinek podczas zwykłej pracy telefonu. Zarówno dialer, jak i szufladka z aplikacjami czy też pulpit otwierają się nieco dłużej niż powinny. Cudów nie ma, jednak praca smartfonu jest stabilna. „Nawet fajnie działa, jak za te pieniądze” – określił to kolega z redakcji. I tak mniej więcej można to opisać. Dobrze, ale nic poza tym. Również bardziej złożone aplikacje, takie jak gry, nie zachwycają płynnością działania. Proste gry 2D czy 3D potrafią się co jakiś czas lekko przyciąć, co jest chyba wystarczającym opisem możliwości smartfonu LG.
Aplikacje uruchomione w tle są przechowywane w pamięci RAM, której jest 512 megabajtów – to standard w wypadku niskiej półki cenowej. Wewnętrzna pamięć na dane wynosi 4 gigabajty. W praktyce od razu „po formacie” dostępne jest 1,6 gigabajta. Ciekaw jestem, co zajmuje aż tyle miejsca. W wypadku S4 byłem jeszcze w stanie próbować to usprawiedliwiać złożonością systemu, tutaj jednak to poważny błąd. Całe szczęście, że przynajmniej slotu na karty pamięci nie zabrakło.

System i nakładka (Android 4.1.2)

Interfejs użytkownika przygotowany przez LG był rzeczą, która chyba najbardziej się podobała użytkownikom w smartfonach L-Style. Nie był on tak cukierkowy, jak choćby stary TouchWiz, ale również ładnie się prezentował (choć ja akurat miałem inne odczucia estetyczne). Trudno było mu też odmówić lekkości, szybkości działania i wyjątkowych funkcjonalności. Lepsze jest w końcu wrogiem dobrego i tym sposobem w następnej generacji smartfonów L-Style pozostawiono praktycznie taką samą nakładkę na system.
Widżety oraz skróty do aplikacji możemy umieszczać na 5 ekranach. Niby w innych smartfonach może się znaleźć 7, ale jakoś nie spotkałem osoby, dla której 5 ekranów to by było za mało. Skróty da się jednak organizować w foldery, co zmniejsza niedogodności związane z brakiem wolnego miejsca na pulpicie. Możemy ustawić efekt przejścia ekranów, a także przewijanie ekranów dookoła (bardzo wygodna opcja). Bardziej konfigurowalny jest za to dock. Pasek na dole ekranu zawiera cztery skróty, z których jedynym stałym jest ten prowadzący do szufladki z aplikacjami. Dodatkowe 3 możemy dowolnie wybrać spośród aplikacji. Wybrane już elementy możemy zamieniać miejscami. Jakby tego było mało, do każdego możemy przyporządkować alternatywną ikonę, którą może być również zdjęcie. Wiadomości mogą kryć się pod ikoną gamepada, praktyczność takiego rozwiązania oceńcie jednak sami. W każdym razie da się to zrobić.

Screenshot_2013-11-04-23-41-10 Screenshot_2013-11-04-23-41-37 Screenshot_2013-11-04-23-42-39

Oprócz tego wybrać możemy trzy motywy. Zmieniają one ikony, a także tło przycisków w szufladce z aplikacjami i tapetę. Tą ostatnią można jednak bez problemu wymienić. To właśnie z motywów brane są alternatywne ikony, które możemy przyporządkować do aplikacji w docku. Rozwiązanie na plus, przydał by się jednak jakiś klasyczny, minimalistyczny motyw. Wszystkie trzy są dla mnie zbyt cukierkowe – ale to tylko moje subiektywne zdanie.
Ograniczona powierzchnia i rozdzielczość ekranu spowodowała brak jednej z najprzyjemniejszych funkcji nakładki – wybrania gęstości szufladki z aplikacjami. Tutaj ich widok jest sztywny (siatka 4×4). Panel z aplikacjami posiada trzy zakładki – wszystkie aplikacje, pobrane i widżety. Dostępne jest również wyszukiwanie danego programu, wybór sortowania, ukrywanie danych skrótów oraz ustawienie tła dla szufladki z aplikacjami. Ikona zębatki wyświetlona po prawej stronie daje nam dostęp do wyświetlenia informacji o danym programie – jej wersji, miejsca zajmowanego przez nią w pamięci wewnętrznej i na karcie, z wyróżnioną ilością danych aplikacji. Nie są to opcje używane najczęściej, są jednak przydatne, a ich obecność w tak tanim smartfonie to niewątpliwie spory plus.

Screenshot_2013-11-04-23-54-23 Screenshot_2013-11-04-23-56-12 Screenshot_2013-11-04-23-56-47

Pasek powiadomień to jeden z najlepiej dopracowanych elementów nakładki. Główną atrakcją jest tu pasek przełączników – trybu cichego, WiFi, danych komórkowych, funkcji hotspotu, BT, GPS, trybu samolotowego i tym podobnych funkcji. Możemy edytować, co ma się tam znaleźć, a także zmieniać kolejność wyświetlania przełączników – jednym słowem rewelacja. Poniżej znajduje się suwak jasności ekranu. Podobnie jak w pierwszych smartfonach LG L-Style, L3 II nie posiada czujnika oświetlenia, jednak regulacja podświetlenia z poziomu paska powiadomień to znaczące usprawnienie względem poprzedniej wersji nakładki. Jeśli odtwarzana jest muzyka, widać jeszcze minipanel do sterowania odtwarzaniem, a także notyfikacje i skrót do ustawień.
Dodatków programowych jest raczej mało. Jedyną przydatną dla większego grona użytkowników aplikacją jest Polaris Viewer 4, służący do odczytywania plików pakietu biurowego Office. Unikalnymi dodatkami od producenta są: SafetyCare (lokalizacja telefonu i powiadomienia alarmowe), RemoteCall Service (zdalny serwis prowadzony przez przedstawicieli LG) oraz LG SmartWorld (sklep z aplikacjami) i QuickMemo. Funkcja ta jest domyślnie pierwszym skrótem w pasku szybkich przełącznikiem. Pozwala ona robić notatki, pisząc po ekranie. Mogą być one zapisywane w pamięci telefonu bądź stale widoczne na ekranie. Taka notatka może być też udostępniona znajomym za pośrednictwem maila, MMSa, czy też portali społecznościowych. Do wyboru mamy kilkanaście kolorów pędzla i cztery jego style.

Połączenia i wiadomości

Po uruchomieniu aplikacji telefonu widzimy klawiaturę, a obok niej trzy przyciski służące do: wykonania połączenia, rozpoczęcia tworzenia wiadomości pod wprowadzony numer i klawisz cofania. Naciśnięcie „zielonej słuchawki” wyświetla nam także ostatni wybrany numer. Na samej górze okna aplikacji znajduje się pięć zakładek. Pierwszą z nich jest właśnie okno wybierania, druga to rejestr połączeń, trzecia to skrót do książki telefonicznej, później znajdują się ulubione i menu grup. Również te zakładki możemy zamieniać miejscami lub usuwać – z wyjątkiem klawiatury, rejestru i kontaktów.

Screenshot_2013-11-04-23-43-10 Screenshot_2013-11-04-23-43-37 Screenshot_2013-11-04-23-43-43

Rejestr połączeń wyświetla jedynie połączenia. Brak tu informacji o wysłanych SMSach. Wpisy możemy filtrować na podstawie typu (odebrane/wychodzące/nieodebrane), a także według czasu zakończenia i rozpoczęcia. Po wejściu w dany wpis naszym oczom ukazuje się data i godzina rozmowy oraz czas połączenia. Z poziomu tego wpisu da się również zadzwonić na dany numer lub rozpocząć tworzenie wiadomości zaadresowanej do konkretnego rozmówcy.
Kontakty wyświetlane w książce telefonicznej mogą, tradycyjnie już dla Androida, pochodzić z różnych źródeł – niezależnie czy to karta SIM, czy pamięć telefonu, czy też konta Google czy serwisów społecznościowych. Te zapisane na SIMie mają oczywiście swoje ograniczenia z racji ilości pól dostępnych na karcie SIM. I tym sposobem do kontaktu możemy dodać tylko nazwę. Gdy zapiszemy kontakt w telefonie, ukaże nam się całe spektrum możliwości. Do każdego kontaktu możemy dodać kilka numerów telefonów, adresów czy też maili, z podziałem na domowe, służbowe. Dodatkowe pola obejmują takie kryteria jak organizacja, notatki, pseudonim, wydarzenia czy strona internetowa. Wisienką na torcie jest przyporządkowanie do każdego kontaktu grupy, osobnego dzwonka czy… koloru diody powiadomień (różowy, niebieski, pomarańczowy, żółty, domyślny – czyli wielokolorowy). Jestem pod ogromnym wrażeniem. W wypadku grup da się jedynie ustawić osobny dzwonek.

Screenshot_2013-11-04-23-44-06 Screenshot_2013-11-04-23-44-53 Screenshot_2013-11-04-23-45-04

W ferworze tych wszystkich funkcji nie zapomniano jednak o najważniejszym – jakości połączeń. Pod tym względem L3 II sprawdza się więcej niż dobrze. Choć zabrakło obsługi standardu HD Voice, to nawet podczas realizowania rozmowy za pomocą standardowego kodeka, brzmienie głosu słyszanego przez głośnik zadowala. Głośność oferowana przez L3 II jest bardzo duża i niektórzy będą zmuszeni używać obu klawiszy regulacji natężenia dźwięku. Głos odtwarzany przez głośnik jest idealnie zbasowany, naturalny, z lekko podbitą górą, sprawiający lekkie wrażenie metaliczności – co jednak pozytywnie wpływa na jego odbiór. Gorzej ma się sprawa z zasięgiem. Testowany egzemplarz był niestety wrażliwy na tzw. uścisk śmierci i nawet w lokalizacjach, gdzie nie ma mowy o słabym zasięgu, po zakryciu dołu telefonu moc sygnału spada.
Wiadomości są wyświetlane w standardowy sposób – jest to widok konwersacji uszeregowany chronologicznie. Po wejściu w daną rozmowę jej przebieg wyświetla się w widoku dymków. LG zainspirowało się Samsungiem i w nowej wersji nakładki zaproponowało zmianę motywu widoku rozmowy. Dostępne skórki nie są na szczęście tak przesadzone jak motywy całej nakładki i każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Oprócz zmiany wyglądu w opcjach wiadomości znajdziemy również wybór sposobu kodowania znaków, wybór powiadomień, autousuwanie wiadomości czy też szablony szybkiej wiadomości. Świetną opcją jest też wyszukiwanie w SMSach – przydatne, jeśli ktoś w gąszczu wiadomości nie może znaleźć jakiegoś konkretnego SMSa.

Screenshot_2013-11-04-23-45-23 Screenshot_2013-11-04-23-45-37

Screenshot_2013-11-04-23-47-07 Screenshot_2013-11-04-23-49-22

Z wygodą wysyłania wiadomości nie jest aż tak dobrze, jak w wypadku rozmów. Ograniczenia robią niestety swoje i wpisywanie znaków przy przekątnej 3,2” nie należy do tak wygodnych, jak na większym ekranie. Spory udział ma jednak klawiatura, która jest dostosowana do małej powierzchni ekranu. Palce nie latają same po ekranie i trzeba mimo wszystko kontrolować, czy nie robimy błędów. Autokorekta niestety nie pomaga w znaczący sposób, nie mówiąc już o mikroskopijnych polach z sugestiami wyrazów. Wyłączyłem ją w pierwszych dniach testów. Po kilku dniach przyzwyczajenia pisze się już dobrze, jednak czuć, że zrobiliśmy krok wstecz. Jak na tę przekątną ekranu, wygodę oceniam jako dobrą, przyzwyczajenia z większych ekranów robią jednak swoje.

Muzyka, aparat i wideo

Odtwarzacz wideo oferuje oprócz podstawowej kontroli odtwarzania opcję wyświetlania napisów, jeśli są one zawarte w osobnym pliku bądź w filmie. Ich brak też nie jest problemem, ponieważ można znaleźć napisy w Internecie z poziomu aplikacji – za to spory plus (za tłumaczenie nazwy opcji jednak minus). Da się też ustawić wielkość, kolor i czcionkę napisów, a także jasność okna odtwarzania i proporcje ekranu. Bieda, ale w Lumii 1020 i innych high-endowych smartfonach z Windows Phone i tego brakuje.
Nie ma się co jednak spodziewać, że LG L3 II będzie kombajnem do odtwarzania filmów. Działają pliki AVI o rozdzielczości bliskiej do VGA, co przy tych podzespołach i rozdzielczości ekranu już jest sporym sukcesem. O plikach (Full) HD i rozmaitym kodowaniem dźwięku czy też formacie MKV można niestety zapomnieć.

Screenshot_1980-01-06-01-14-58 Screenshot_1980-01-06-01-15-15 Screenshot_1980-01-06-01-15-22

Aplikacja odtwarzacza muzycznego sortuje pliki w pięciu zakładkach: utworów, albumów, wykonawców, list odtwarzania i folderów. Ciekawą opcją są domyślnie utworzone listy odtwarzania – najczęściej/ostatnio odtwarzanych i niedawno dodanych plików. Główne okno aplikacji wyświetla okładkę i trzy przyciski do sterowania odtwarzaczem (ten panel znajduje się też w pasku powiadomień). Znalazło się tam jednak kilka skrótów – między innymi przycisku skrótu do biblioteki i wyświetlanie tekstu utworu, jeśli takowy znajduje się w tagach. Do dyspozycji oddano też podstawowe opcje zapętlania i korektor. Odtwarzacz obsługuje pliki w formacie FLAC – co w tak tanim smartfonie jest dużym plusem.

Screenshot_2013-11-04-23-51-06 Screenshot_2013-11-04-23-51-35 Screenshot_2013-11-04-23-53-56

Pod względem najważniejszego – czyli brzmienia – L3 II stoi niewątpliwie na wysokim poziomie. Na słuchawkach Creative Aurvana Live! (które mimo swoich zalet nie gwarantują w każdym przypadku dobrego werdyktu) dźwięk odtwarzany przez produkt LG zadowalał w bardzo dużym stopniu. Dostajemy bardzo dużą głośność (co jednak powoli staje się już standardem) i bardzo dobre zbalansowanie częstotliwości. Niezależnie jakie słuchawki ze sobą nosiłem, przez głowę nie przeszła mi myśl, by użyć equalizera. Równowaga i odpowiednie uwypuklenie środka potrafią przypaść do gustu wielu użytkownikom. Pod tym względem L3 II prezentuje się znakomicie.

Nie spodziewałem się zbyt dużo po aparacie fotograficznym, co i tak nie przeszkodziło, bym się negatywnie rozczarował. Dawno nie widziałem tak słabych jakościowo zdjęć. Poziom jest mniej więcej ten sam, co w tanich telefonach Nokii z serii 2xx. Z pozytywnych rzeczy warto wyróżnić poprawną na ogół kolorystykę zdjęć. Zdjęcie wykonane w parku pokazuje jednak, że to niekoniecznie jest regułą. Oczywiście od czegoś jest ustawienie balans bieli, ale ono też potrafi czasem przekłamać rzeczywistość.
Głównym zarzutem jest brak szczegółów na fotografiach. Widać, jakby zdjęcia były przepuszczone przez agresywny do granic możliwości filtr odszumiający. Powierzchnie o podobnym kolorze rozmywają się i wyglądają niekiedy, jakby były namalowane akwarelami. Co za tym idzie, zdjęcia nie grzeszą ostrością. Dodajmy do tego brak autofocusa, bardzo słabą jakość przy niesprzyjających warunkach oświetleniowych i otrzymujemy kombinację, której efekty możemy co najwyżej od biedy wstawić na Facebooka czy Instagrama.

Przykładowe zdjęcia wykonane LG L3 II:

1 2 3

4 5 6

7 8 9

Podobnie rzecz ma się z trybem filmowania. Nagrania w rozdzielczości VGA są równie „dobre” jak zdjęcia. I tak już niewielka z racji rozdzielczości liczba detali została zredukowana agresywnym usuwaniem szumów. Kolory są sprane, dźwięk uruchamia się z lekkim opóźnieniem, a już rejestrowany nie powala jakością. Jest po prostu bardzo słabo.

Internet

L3 II został wyposażony w raczej standardowy zestaw interfejsów bezprzewodowych. HSDPA/HSUPA 7,2/5,76 Mb/s, WiFi b/g/n z funkcją hotspotu oraz BT 3.0 sprawdzą się w większości zastosowań. Co prawda coraz powszechniejsza jest infrastruktura operatorska pozwalająca osiągnąć szybszą transmisję, w codziennym użytkowaniu jednak dla większości użytkowników nie będzie miało to większego znaczenia.
Rozmaite rodzaje łączności nic jednak nie dadzą, jeśli słabo spisuje się przeglądarka. W E430 znalazły się tradycyjnie dwie aplikacje: standardowa systemu Android oraz Google Chrome. Co ciekawe, nie zostały w jakiś sposób okrojone ze swoich funkcjonalności i wszystkie pomniejsze funkcje są dostępne. Oprócz ustawień, które możemy znaleźć w każdej przeglądarce (ustawienia prywatności, widok mobile/desktop, ustawienie rozmiaru tekstu, itp.), nic nie stoi na przeszkodzie, by strony wyświetlać w widoku czarno-białym (z regulacją kontrastu), wyłączyć wtyczki czy też zsynchronizować produkt LG z innymi urządzeniami (w wypadku Chrome’a).

Screenshot_2013-11-04-23-58-32 Screenshot_2013-11-04-23-59-43

Screenshot_2013-11-05-00-00-43 Screenshot_2013-11-05-00-00-50

Ograniczeń sprzętowych nie da się jednak w tym wypadku przeskoczyć. Najbardziej przeszkadza mała rozdzielczość ekranu, która powoduje, że obszar wyświetlany w przeglądarce jest dramatycznie wręcz mały. Nawigacja po takich stronach nie jest więc tak bezproblemowa. Przybliżenie do wartości, gdzie tekst jest czytelny, redukuje obszar roboczy i trzeba przewijać widok strony nadzwyczaj często. Dodatkowo przeglądarka nie działa zbyt szybko i zdarzają się spowolnienia lub skokowe przewijanie strony. Strony wczytują się z lekkim (choć nie denerwującym) opóźnieniem. Filmy w odtwarzaczu w HTML5 działają natomiast bez żadnych problemów.

Bateria

Im telefon mniej zaawansowany, tym dłużej trzyma na baterii. Przynajmniej taka jest obiegowa opinia (klasyczne telefony typu bar też potrafią mieć słabą baterię). Wydaje się, że L3 II nie ma dużego zapotrzebowania na energię z racji niskiej rozdzielczości ekranu i niezbyt wydajnych podzespołów. Więcej niż przyzwoita pojemność ogniwa (1540 mAh) zdaje się te przypuszczenia potwierdzać. W praktyce okazało się, że pod tym względem L3 II rzeczywiście ma się czym chwalić.
Dwa dni pracy telefonu używanego intensywnie (przynajmniej godzinę dziennie) do przeglądania Internetu oraz słuchania muzyki (tyle samo czasu), czasem w roli hotspotu WiFi, nie są dla L3 II większym problemem. Rozładowanie w jeden dzień? Da się. Trzeba się jednak trochę postarać. Nie trzeba się za to martwić, że telefon nie wytrzyma w normalnym użytkowaniu do wieczora. Przeglądanie internetu zarówno przez WiFi, jak i 3G, nie drenuje nadmiernie baterii. Najczęściej telefon ładowałem właśnie co drugą dobę, nie oszczędzając się zbytnio z zużyciem energii. Trudno narzekać na czas pracy na pojedynczym ładowaniu, zwłaszcza gdy część smartfonów ma problemy z wytrzymaniem od rana do wieczora.

Podsumowanie

LG nie próbuje oszukiwać i nie wmawia nam, że L3 II jest „amazing”, nie ma żadnych wad, że odmieni on nasze życie. Tak nie jest. Przekaz jest zgoła inny: tani smartfon z Androidem ze stylowym wyglądem i przyjazną nakładką (z akcentem na „tani”).
Testowany smartfon nie przekonał mnie jednak do siebie. I tu nie chodzi o to, że porównuję L3 do dużo droższych urządzeń czy też nie lubię LG. Tak nie jest. Wad nowej „el-trójki” trochę się uzbierało. Najpoważniejszą z nich jest bardzo słaba jakość wykonania. Linia L-Style kojarzyła mi się z dobrze wykonanymi, stylowymi urządzeniami, które ciężko określić mianem „taniej zabawki”. Tutaj to określenie pasuje niestety jak ulał. Został sam wygląd, a on sukcesu niestety nie gwarantuje. Na drugi plan wysuwa się przeciętna szybkość działania, niskiej rozdzielczości ekran czy też słabe zdjęcia i filmy – bo wszystko to można w jakimś stopniu usprawiedliwić ceną.
L3 II ma jednak sporo zalet, które czynią go urządzeniem naprawdę przyjemnym w użytkowaniu. Dioda powiadomień znakomicie sprawdza się w praktyce, jakość rozmów stoi na naprawdę dobrym poziomie, a brzmienie odtwarzacza muzycznego potrafi zadowolić nawet wymagającego słuchacza. Nie wspomnę już o nakładce, która łączy efektowność z niesamowitą efektywnością. Z tym trudno dyskutować.
Szkopuł tkwi w tym, że jeśli mamy do wydania 350 złotych na nowy smartfon z Androidem, to ciężko znaleźć rozsądną alternatywę. Jest to jeden z najtańszych telefonów na rynku i ma on pewne ograniczenia. Wolałbym dołożyć jednak 50-100 złotych i kupić chociażby Huaweia Y300 lub G300, który jest sporym przeskokiem w porównaniu do L3 II. Tani smartfon od LG? W dalszym ciągu wolałbym kupić chociażby L5, nawet pierwszej generacji. L3 II z kolei oceniam na 5+/10.

Zalety:

  • wyśmienita jakość połączeń
  • bardzo dobra jakość muzyki; wygodna aplikacja z obsługą FLAC
  • efektowna i bardzo efektywna nakładka na system
  • bardzo niska cena
  • bardzo dobre czasy pracy na jednym ładowaniu
  • płynne działanie przeglądarki
  • konfigurowalna dioda powiadomień

Wady:

  • bardzo słaba jakość wykonania, materiały nie najwyższych lotów
  • słabe zdjęcia i filmy
  • niska rozdzielczość ekranu
  • przeciętna szybkość działania systemu
  • problemy z zasięgiem
  • niekorzystny stosunek ceny do jakości
0
· ·

Bloger. Nawet nie próbuje być obiektywny. Trzyma kciuki za Windows Phone, choć powoli traci nadzieję na sukces produktu MS. Lubi dobrą muzykę i dobrą jakość dźwięku. Kibic Dallas Mavericks, Boston Celtics, San Antonio Spurs i Golden State Warriors.