Samsung-Galaxy-S4

Samsung Galaxy S4 Test

19409

Każda premiera nowego smartfonu Samsunga z serii Galaxy S wygląda praktycznie tak samo. Niepotwierdzone informacje, plotki i rozstrzyganie przed premierą, że to jest najlepszy/najgorszy smartfon ever, standardowe narzekania na zastosowanie plastiku i tak dalej. W końcu telefon się ukazuje, a parajumpers sale egzemplarze testowe docierają do różnych redakcji.

Mój pierwszy dzień z S4 upłynął pod znakiem fascynacji oraz nieustannej zabawy testowanym modelem. Gdy emocje już opadły, można było ocenić telefon bardziej obiektywnie. Przyznam się szczerze, że sceptycznie podszedłem do wielu nierzadko entuzjastycznych recenzji nowego flagowca Samsunga. W parajumpers outlet końcu sprzęt trzeba było oddać i pożegnałem się z nim bez większych emocji. Czyżby Duma Korei dała plamę, a S4 okazał się kompletnie nie wart swojej ceny? Nic z tych rzeczy. Zapraszam jednak do zapoznania się z kompletną recenzją telefonu.

Zestaw

W pudełku z ekologicznego papieru, pokrytego teksturą stylizowaną na drewno, znalazłem:

  • telefon Samsung Galaxy S4 I9505
  • podręcznik użytkowania
  • instrukcję obsługi
  • słuchawki dokanałowe Samsung J5 z kompletem wymiennych gumek
  • kartę gwarancyjną
  • ładowarkę dwuczęściową

Zawsze mogłyby być dołączone jakieś dodatkowe akcesoria, ale zamiast standardowo narzekać, zajmę się tym, co jest. Ładowarka zapewnia prąd wyjściowy o natężeniu 2 amperów, co jest dużą wartością. Dzięki temu ładowanie smartfonu od 0% do 100% trwa około 1,5 godziny. Kabel ma długość mniej więcej metra. Słuchawki dokanałowe – spodziewałem się w zestawie dużo lepszych. Bądź co bądź, jest to flagowy model Samsunga, więc można się było bardziej postarać. Co nie oznacza, że słuchawki grają dramatycznie źle. Jest sporo lepiej niż w wypadku innych zestawów dołączanych do telefonów komórkowych. Basy niestety jednak dudnią, nie są zbyt głębokie, a wokal i góra oczywiście są gdzieś w tle. Trudno jednak odmówić im dobrego wykonania z dobrej jakości – choć błyszczącego – plastiku. Kabel jest płaski, jak w słuchawkach dokanałowych Nokii, co uważam za dobre rozwiązanie. Oprócz tego zawierają one pilota z regulacją głośności, przyciskiem do odbierania połączeń i mikrofonem. Instrukcja obsługi dotyczy podstawowych kwestii, natomiast podręcznik użytkowania zawiera informacje odnośnie funkcji dodatkowych i gestów, których jest naprawdę sporo. I na tym zawartość zestawu się kończy.

Tak dużo, a tak mało

„To naprawdę ma 5 cali?” – zdziwił się tester, wyciągając Galaxy S4 z pudełka. Nie wierzył własnym oczom, więc spojrzał na oficjalną specyfikację. Rzeczywiście, przekątną ekranu określała wartość pięciu cali.
Jak na wielkość ekranu telefon jest bardzo kompaktowy. W sumie wystarczy spojrzeć na front – miejsca ponad i pod wyświetlaczem nie są duże, a boki go okalające są szerokości milimetrów (dokładnie 2,5). Dodatkowo telefon jest mniejszy od 4,8-calowego Galaxy S3. Bynajmniej redukcja przestrzeni urządzenia nie wpływa negatywnie na wygodę korzystania. Oczywiście choćby napisanie SMSa jedną ręką to ekwilibrystyka, ale wynika to z wielkości ekranu, a większa ramka wokół wyświetlacza to większy telefon, co by jeszcze pogorszyło sprawę. Metalowy One i wodoodporna Xperia Z są cięższe o kilkanaście gramów od S4. Co prawda wynika to w wypadku produktu HTC z użytych materiałów, z kolei telefon Sony jest odporny na działanie wody – a wzmocnienia też ważą. Nie zmienia to jednak faktu, że Samsung Galaxy S4 to najlżejszy i najmniejszy na rynku telefon z 5-calowym ekranem. 130 gramów jak na takie wymiary robi wrażenie – tylko 3 gramy mniej ważyła testowana poprzednio przeze mnie Lumia 620 z 3,8-calowym wyświetlaczem. Szacunek.

P1120583

P1120594

P1120603

5-calowa przekątna ekranu nie oznacza też, że telefon nie mieści się w jednej ręce. Mieści się bez problemu w mojej dłoni, a duża ona z pewnością nie jest i mimo to nie miałem większych problemów z obsługą telefonu. S4 jest kanciasty – nie tak jak S2, ale już S3 to przy młodszym bracie po prostu mydelniczka. Tylna pokrywa nie jest też śliska – świeci się i błyszczy, ale stabilnie trzyma się w dłoni. O niej jeszcze powiem później.
Oprócz ekranu miejsce z przodu zajmują na dole 2 przyciski dotykowe: po lewej Menu, po prawej Wstecz. Między nimi znajduje się fizyczny przycisk Home. Wszystkie te klawisze działają bez zarzutów, a Home nie wciska się z oporem. Trochę nie mogłem się przyzwyczaić do umieszczenia klawisza Wstecz po prawej stronie – pewnie dlatego, że testowałem wcześniej Lumię 620 z tymże przyciskiem umieszczonym na lewo. Nad ekranem znajduje się logo Samsunga, a powyżej czujniki, kratka głośnika od rozmów, a także przednia kamerka o rozdzielczości Full HD.

P1120640

P1120648

P1120663

Ramka obiegająca telefon wygląda na metalową. Jednak to mylne wrażenie, ponieważ jest wykonana w całości z plastiku stylizowanego na metal, o czym przekonałem się już na początku, widząc lekkie wgniecenie na górze. Ta strona telefonu zawiera też wyjście mini-jack, mikrofon i… port podczerwieni. Element ten wraca do najwyższej klasy smartfonów z prostego powodu – żeby telefon zastąpił jeszcze jeden sprzęt. W tym wypadku chodzi o pilot do telewizora czy projektora. Samsung dodał aplikację WatchON, za pomocą której możemy sterować sprzętem. Z zestawu telewizor LG + dekoder DVB-T Opticum działało tylko zarządzanie tym pierwszym. Wbrew opiniom w Internecie, Samsung sprawdza się pod tym względem dobrze, choćby pod względem zasięgu. Nie ma żadnych problemów z działaniem i nawigacją.

P1120600

P1120612

P1120615

Po prawej stronie umieszczono natomiast przycisk blokady ekranu, będący jednocześnie wyłącznikiem telefonu. Dłuższe przytrzymanie tego klawisza rozwija menu, gdzie oprócz standardowych opcji ponownego uruchomienia, wyłączenia urządzenia bądź włączenia trybu offline można jeszcze wyłączyć dane komórkowe, regulować wyciszenie/wibrację/tryb dźwięku – za to spory plus. Dół zawiera port micro-USB, za pomocą którego możemy synchronizować dane i naładować telefon. Oprócz niego znajdziemy tam też mikrofon. Łącznie są one dwa – ten służy do rozmów, opisany wcześniej i umiejscowiony na górze zbiera szumy. Po lewej stronie widnieje jedynie klawisz regulacji głośności. Zestaw więc wyjątkowo skromny jak na smartfon z najwyższej półki. Przydałby się zdecydowanie fizyczny przycisk spustu migawki – i to dedykowany, bo klawisz głośności nie jest tak wygodny, choćby z racji miejsca, w którym on się znajduje. Jest on jednak na szczęście wyczuwalny i dobrze się wciska.
Demontaż tylnej klapki często w różnych smartfonach sprawia różne problemy. Tym bardziej więc zaskoczyłem się rozwiązaniem tej kwestii. Maleńki otwór znajduje się obok włącznika telefonu. Co najlepsze, klapka przymocowana na 16 zatrzasków schodzi lekko, ale jednocześnie sama się nie otworzy. Za to łatwo jest jej nie domknąć i czasami po czasie się orientujemy, że jednak o jakimś zatrzasku zapomnieliśmy. Pod nią skrywa się bateria (2600 mAh), a także sloty kart microSD oraz microSIM, które znajdują się nad akumulatorem, dzięki czemu bez konieczności restartu telefonu można te karty wymienić.

P1120621

P1120624

P1120631

Jakość wykonania, czyli coś, na co często narzekają użytkownicy telefonu i anonimowi hejterzy. Jeśli chodzi o spasowanie elementów – absolutnie nie mogę się do niczego przyczepić. Zero trzeszczenia, skrzypienia i innych odgłosów. Klapka jest doskonale dopasowana do obudowy i nie ugina się w żadnym miejscu. Próżno szukać w tym telefonie pod tym względem niedostatków. Gorzej jest za to z jakością materiałów. Szkło Gorilla na przodzie łapie drobne ryski widoczne pod światło. Jednak „im dalej w las, tym więcej drzew”. Plastikowa ramka – można było zastosować aluminium. Wgniecenia z pewnością estetycznie nie wyglądają. No i dochodzimy do kwestii najbardziej kontrowersyjnej. Tylna klapka wykonana z „samsungowego plastiku”. Coś w tym jest. Co prawda nie jest to najgorsza możliwa jakość, ale tradycyjnie już bardzo cieniutką pokrywę można niemalże zwinąć w rulonik. Jeszcze gorzej jest z wyglądem. Pokryta jest ona lakierem i ma gładką fakturę. Widoczność śladów użytkowania jest więcej niż spora. Po dłuższym użytkowaniu nic z tego „glamour” już nie zostanie. Nieco maskuje to kropkowany wzór, ale i tak ubytki będzie widać. Mamy więc tajemnicę lekkości S4 – coś za coś. Wystarczyłaby szorstka faktura jak w S2 i za jakość wykonania byłoby pewnie co najmniej 8/10. A tak jest po prostu dobrze, choć dla niektórych jakość pokrywy może być czynnikiem dyskwalifikującym (uprzedzam – HTC One też taki wspaniały nie jest).

Lata świetlne przed konkurencją?

Na wygodę użytkowania smartfonu składa się wiele czynników, ale to właśnie ekran jest jednym z najważniejszych elementów decydujących o tym, czy wygodnie używa się telefonu. Kilka rdzeni, dużo RAMu – co z tego, jak dostajemy tragicznej jakości wyświetlacz. Szczęśliwie Samsung S4 nie odpycha od siebie jego jakością, choć kilku błędów producent się nie ustrzegł.
Na rynku debiutuje już kolejna generacja wyświetlaczy – o rozdzielczości Full HD. Za to fizyczna przekątna nie wzrasta w sposób tak nagły, głównie dzięki obecności tabletów. 1920 pikseli w pionie i 1080 w poziomie upakowane na ekranie o 5-calowej przekątnej daje nam gęstość rozmieszczenia równą 441 ppi. Słynna już Retina z iPhone’a 4, przy prezentacji której Steve Jobs chwalił się brakiem widoczności pojedynczych pikseli, oferowała wartość 330 ppi. W praktyce już 250 ppi w zupełności wystarcza do komfortowej obsługi. Po co więc aż Full HD? Trzeba równać do konkurencji. One i Xperia Z też mają takie ekrany. Co nie znaczy, że użycie wyższej rozdzielczości wyświetlacza jest złe – zawsze to zwiększenie powierzchni roboczej przeglądarki i zwiększony komfort oglądania wysokiej jakości filmów, gdzie wreszcie będzie widać wszystkie szczegóły. Złośliwi powiedzą, że Full HD zastosowano po to, by wreszcie nie było widać, że matryca jest typu PenTile. Jednak zmieniono układ subpikseli, co w połączeniu ze wzrostem rozdzielczości sprawia, że efekt jest naprawdę trudno dostrzegalny i w codziennym użytkowaniu nie widać zbytnio, że rozdzielczość jest trochę oszukana.

P1120635

Technologia wykorzystana w tym wyświetlaczu to tradycyjnie u Samsunga SuperAMOLED (nie Plus). I zalety tego są wręcz oczywiste – rewelacyjny kontrast, soczyste (choć dla niektórych i za bardzo) kolory. Bez zarzutu jest również reakcja na dotyk. Kąty widzenia są dobre, choć obraz zaczyna się mienić na zielono po przechyleniu, widać to zwłaszcza podczas wyświetlania białego koloru, czego się nie spodziewałem. Wady wyświetlacza zaczynają się jednak uwidaczniać na zewnątrz. Po pierwsze – powłoka antyrefleksyjna nie spełnia zbyt dobrze swojego zadania. I rzecz najważniejsza: czytelność na słońcu. Ekran ma co prawda całkiem sporą jasność, jednak co z tego, skoro musimy szukać kawałka cienia, by coś komfortowo przeczytać. Nawet maksymalna wartość podświetlenia nie satysfakcjonuje w pełni. Czujnik podświetlenia z rzadka potrafi płatać figle, na przykład zmienić wartość podświetlenia dopiero po dłuższym czasie. Tragicznie jak choćby w stareńkim już Desire Z nie jest, ale jak na smartfon z tego segmentu cenowego czytelność w słońcu nie zadowala i zaliczam ją na poczet wad. Reszta cech ekranu jest na szczęście jak najbardziej w porządku.

System, nakładka i dodatki Samsunga

S4 pracuje pod kontrolą Androida w wersji 4.2.2 Jelly Bean. Flagowiec powinien mieć jednak zapewnione wsparcie oficjalne do wersji 5.0, a może i ciut dłużej (tym bardziej drogą nieoficjalną). System dopełniono nakładką Touch Wiz 3. „Pod maską” znajduje się natomiast układ Qualcomm Snapdragon 600 lub Samsung Exynos Octa 5410.
Wariant z pierwszym układem ma oznaczenie I9505 (ten model trafił do testów redakcyjnych), natomiast drugi jest sprzedawany pod nazwą I9500. Snapdragon zawiera procesor Krait 300 4×1,9 GHz, natomiast Exynos ma łącznie dwie czterordzeniowe jednostki Cortex-A15 1,6 GHz i Cortex-A7 1,2 GHz. W chipsecie Samsunga zastosowano GPU PowerVR SGX 544MP3, a układ Qualcomma ma chip graficzny Adreno 320. Co jednak to oznacza dla przeciętnego użytkownika?
W Polsce nic to nie zmienia, bo dostępna jest jedynie wersja z chipsetem Qualcomma. Oprócz tego, jak się okazuje, różnica w działaniu nie jest bardzo widoczna. Pomiary w benchmarkach mówią jasno: obie wersje nie różnią się zbytnio wydajnością, ale już działaniem na baterii owszem – na korzyść modelu I9505. Pozostaje więc się tylko cieszyć.
Oprócz tego dostajemy 2 GB RAMu oraz 16 GB pamięci wewnętrznej. Pierwsza wartość niewątpliwie cieszy. Android sam zabija procesy, kiedy brakuje pamięci – w praktyce przy takiej ilości nie trzeba tego robić. Wbrew wielu opiniom nie ma sytuacji, gdy nagle zostaje 100 MB wolnej pamięci, a zbędnych aplikacji nie wyłączałem. Zdałem się na działanie systemu i się nie rozczarowałem. Wręcz przeciwnie – po zajrzeniu w menu aplikacji zaskoczyłem się, ile rzeczy mam jeszcze otwartych. Płynny multitasking – dzięki S4 można poczuć znaczenie tego wyrażenia. Dużo gorzej jest niestety z pamięcią wewnętrzną na dane aplikacji i inne pliki. Do testów dotarła wersja 16 GB. Jednak po zresetowaniu telefonu do dyspozycji użytkownika zostaje jedynie 9,23 GB. Z tego domyślnie zajęte jest już około 700 MB i wolne miejsce wynosi jedynie 8,58 GB. To jest już chamstwo w czystej postaci – kupujesz wersję 16 GB, dostajesz w praktyce 8 GB. Samsung powinien jak najszybciej coś z tym zrobić – usunąć zbędne dodatki lub je zoptymalizować. Całe szczęście, że karty pamięci ciągle tanieją. Jednak pamięć wewnętrzna jest zazwyczaj znacznie szybsza niż karta (wyjątki się oczywiście zdarzają).

Screenshot_2013-07-16-11-43-01 Screenshot_2013-07-16-11-43-42

Screenshot_2013-07-16-11-45-01 Screenshot_2013-07-16-11-45-09

Dodatków Samsunga w postaci aplikacji jest sporo. Najbardziej spodobała mi się aplikacja S Health. Wewnątrz zintegrowane są: higrometr, termometr, krokomierz. Oprócz tego po ustaleniu liczby spalanych i spożywanych kalorii możemy dobrać odpowiednie ćwiczenia bądź dietę, a także wyświetlać spadającą (oby) wagę w widoku tygodniowym. Wszystko podane jest w atrakcyjnej formie i rzeczywiście działa dzięki sprzętowym czujnikom. Brakuje zintegrowania ze społecznościowymi portalami sportowymi, ale od tego są darmowe aplikacje w sklepie Play. Kolejnym przydatnym dodatkiem jest Samsung Hub. Pozwala on w jednym miejscu zgromadzić multimedia takie jak książki i gry. Przydałoby się jednak podpiąć do tego inne posiadane pliki, na przykład obrazy czy filmy zapisane w pamięci wewnętrznej. Samsung Apps to z kolei sklep z polecanymi aplikacjami Samsunga. WatchON już opisałem wcześniej, dodam jeszcze, że wyświetla on również program telewizyjny. Wyświetlanie multimediów bezprzewodowo na większym ekranie zapewni Samsung Link. Są jeszcze inne aplikacje – świetnie pomyślane, ale kompletnie nieprzystosowane na polski rynek. S Voice to coś na kształt iPhone’owego Siri. Za jej pomocą można obsługiwać telefon, wyszukiwać informacje w Internecie, dodawać zdarzenia kalendarza. Opcji jest naprawdę sporo… tylko komendy działają wyłącznie w języku angielskim. Po co więc w takim razie w polskiej wersji telefonu zaimplementowano taką funkcję? Można ją było spokojnie usunąć, zostałoby więcej wolnej pamięci. Podobnie jest z S Tłumaczem. Obsługuje on kilka najpopularniejszych języków, takich jak angielski, francuski, hiszpański, chiński, japoński, koreański… jednak wśród nich nie znajdziemy naszego pięknego ojczystego języka – szkoda. Jest także czytnik kodów kreskowych oraz QR – Czytnik Optyczny. Jego działanie pozostawia jednak wiele do życzenia.

Screenshot_2013-07-16-11-00-58 Screenshot_2013-07-16-11-02-10

Screenshot_2013-07-16-11-02-47 Screenshot_2013-07-16-11-11-56

Czas na opisanie nakładki Touch Wiz. Nie jest ona na szczęście tak obrzydliwie cukierkowa jak we wcześniejszych wersjach, choć do charakteru tej zastosowanej w One czy w Xperii Z jej sporo brakuje. Funkcjonalność jednak nie przynosi absolutnie żadnych powodów do wstydu. Do dyspozycji mamy 7 ekranów głównych, które możemy zapełnić skrótami, folderami bądź widżetami. Tych ostatnich jest w standardzie sporo, bo 52 pozycje (niektóre oczywiście się dublują). Siatka aplikacji jest wyświetlana w układzie 5 rzędów i 4 kolumn. Jednak nie musi być to siatka – możemy wybrać też widok listy. Problemem nie jest też zmiana rozmieszczenia ikon czy też szereregowania aplikacji. Brakuje mi jedynie dostępnej w nakładce LG opcji zagęszczenia siatki, co by na ekranie o takiej przekątnej i rozdzielczości nabrałoby jeszcze większego sensu. Teoretycznie jednak wszystko możemy wrzucić do jednego katalogu.
Rozwijany z góry pasek powiadomień oprócz daty i godziny zawiera skrót do ustawień, regulację jasności oraz listę szybkich przełączników. Wszystkie te skróty możemy wyświetlić, rozwijając listę na cały ekran. Z poziomu paska notyfikacji możemy też sterować chociażby odtwarzaczem muzyki. W standardzie jest też opcja zmiany czcionki, włączenia wyświetlania stanu baterii w procentach (świetna sprawa, choć nie nowatorska).
Telefon możemy odblokować przeciągnięciem, wprowadzeniem hasła, PINu czy też przez włączenie odblokowania za pomocą rozpoznawania twarzy. W wypadku przeciągnięcia można też dodać efekty, a na ekranie blokady wyświetlić datę, tekst osobisty i godzinę w różnych kolorach – choć jeśli chcemy, możemy zostawić go całkowicie pustym.

Screenshot_2013-07-16-11-02-10 Screenshot_2013-07-16-11-13-17 Screenshot_2013-07-16-11-13-27

Magia zaczyna się jednak, jeśli używamy gestów, które nie wymagają dotykania ekranu. Dopiero tu widać, na czym będzie polegał dalszy rozwój smartfonów – jeśli sprzęt nie robi aż takiej różnicy, to warto maksymalnie uprościć obsługę telefonu. Oczywiście jak to z tego typu rzeczami bywa, niektóre gesty to istne perełki, a inne denerwują, co skutkuje wizytą w pasku powiadomień i wyłączeniem danej opcji.
Genialnym rozwiązaniem jest wibracja telefonu, gdy mamy nieodebrane połączenia, wiadomości lub maile, podczas wzięcia urządzenia do ręki. Dioda powiadomień nie świeci się w nieskończoność, jednak taki sposób powiadomienia jest również świetnym rozwiązaniem. Kolejnym gestem jest przewijanie okna przeglądarki wzrokiem. Kamerka z przodu rejestruje ruchy i przekłada je na nawigację po stronie. Wygląda to jak wygląda – ale rzeczywiście działa. Często jednak urządzenie jest nadgorliwe i po uporczywym przewijaniu strony w dół podczas tradycyjnej obsługi palcami pierwszym odruchem jest wyłączenie tego gestu. Inną funkcją jest Smart Stay, który jednak znalazł się już w S3. Oznacza to, iż chociażby odtwarzanie filmu jest zatrzymywane, gdy nie patrzymy na urządzenie. Bezdotykowo smartfon można obsługiwać dzięki funkcji Air Gesture, pozwalającej na przewijanie ekranu, okna przeglądarki czy też odebrania telefonu lub odblokowania urządzenia i wyświetlenia powiadomień przez machanie ręką nad ekranem. Rozwiązaniem znanym choćby z Galaxy Note’a jest Air View, tylko że zamiast rysika używamy palca i nim wskazujemy daną opcję, nie dotykając ekranu, co prowadzi do wyświetlenia menu ukrytego pod danym suwakiem czy też rozwijaną listą. Opcje te są naprawdę przydatne (poza przewijaniem wzrokiem) i ułatwiają obsługę telefonu. Są nowatorskie, ale i nie ma potrzeby ich używania – faktem jest jednak, że dzięki temu obsługa smartfonu wchodzi na wyższy poziom i pozostawia w tyle konkurencję.

Screenshot_2013-07-16-11-57-51 Screenshot_2013-07-16-11-58-01 Screenshot_2013-07-16-11-58-06

Cały ten natłok funkcji i rozległego oprogramowania działa jednak bardzo szybko. Nie zdarzają się nawet najmniejsze przestoje w działaniu. Ekran blokady, buszowanie w menu, funkcje telefoniczne, multimedia, Internet… wszystko co działa płynnie, mógłbym wymieniać i wymieniać. Stabilność – poza jedną w czasie prawie dwutygodniowych testów sytuacją – także nie pozostawia nic do życzenia. Wydajne podzespoły są przyszłościowe i mają sens, a szybkość i stabilność działania oceniam jako niemalże perfekcyjną. Co pokazuje choćby Samsung Galaxy S2, przez nawet 2-3 lata (choć to w świecie smartfonów epoka) to w dalszym ciągu będzie dobry sprzęt.

Połączenia i wiadomości

Aplikacja zarządzająca telefonem oprócz cyferblatu zawiera cztery zakładki – klawiatury, która jest otwarta od razu po uruchomieniu programu, spisu połączeń, ulubionych kontaktów i książki telefonicznej. Obok przycisku „Zadzwoń” mamy też klawisz do nawiązania wideorozmowy – świetne i wygodne rozwiązanie, kto jednak tego używa? Po wprowadzeniu numeru możemy też dwoma kliknięciami przejść do tworzenia wiadomości skierowanej pod dany numer.
Kontakty możemy organizować w grupy, a także synchronizować je z różnymi kontami – Samsunga, Google’a, Microsoft Exchange czy też z własnego serwera. Kontakty mogą być zapisywane w pamięci telefonu czy też karty SIM (w wypadku smartfonów z Windows Phone nie jest to takie oczywiste), jednak z pewnym małym zastrzeżeniem. Otóż dodawanie kontaktu do pamięci karty SIM wiąże się z ograniczoną ilością informacji i pól, które możemy dołączyć do wpisu. Przekopałem całe menu tworzenia nowego kontaktu i rozszerzenia funkcjonalności nie znalazłem. W wypadku zapisu w pamięci smartfonu dodatkowe opcje są dostępne i jest ich cały ogrom.

Screenshot_2013-07-16-11-57-25  Screenshot_2013-07-16-11-15-49 Screenshot_2013-07-16-11-18-45

Jakość rozmów oferowana przez Samsunga Galaxy S4 jest godna urządzenia z najwyższej półki. Z czystym sumieniem mogę zarówno głośność (choć jeden stopień więcej to byłby ideał), jak i jakość połączeń ocenić jako bardzo dobrą. Już w standardzie dźwięk jest naturalny, ale jednocześnie i wyraźny oraz ma przyjemną barwę. Napisałem „w standardzie” – ponieważ możemy włączyć redukcję szumów lub filtr SoundAlive. Ten ostatni jest tym samym, który jest dostępny w odtwarzaczu muzyki. W praktyce nie ma jednak potrzeby jego używania. Smartfon obsługuje połączenia w standardzie HD Voice – brak obsługi tej technologii w telefonie z takiej półki byłby ogromną wadą.
Wiadomości są wyświetlane tradycyjnie w widoku konwersacji uszeregowanych chronologicznie. Później po wejściu w rozmowę wiadomości są poukładane w widoku chmurek. Nakładka pozwala jednak na edycję stylu dymków oraz tła, na którym są one wyświetlane – dobry ruch. Klawiszem regulacji głośności możemy regulować wielkość tekstu – ja jednak funkcję tą wyłączyłem, ponieważ ma ona wyższy priorytet niż sterowanie głośnością odtwarzacza. Z poziomu przycisków ekranowych możemy szybko dodać slajd, obraz, czy też wybrać kolejnego odbiorcę.

Screenshot_2013-07-16-11-49-40 Screenshot_2013-07-16-11-51-06 Screenshot_2013-07-16-11-52-36

Klawiatura ekranowa jest dobra, jednak spodziewałem się wygodniejszej z racji sporego ekranu. Lumia 920 o przekątnej mniejszej o pół cala jest mniej więcej tak samo wygodna do pisania SMSów jak S4. Oczywiście produkt Samsunga wygrywa zaimplementowaniem Swype’a, jednak w wypadku pisania tradycyjnego Samsung mógł się bardziej postarać. Na pochwałę zasługuje jednak autokorekta, która dobrze podpowiada wyrazy i korzystnie wpływa na szybkość pisania.

Multimedia szeroko pojęte

Seria Galaxy S od pierwszego modelu I9000 była promowana jako multimedialne centrum rozrywki. Potężnym podzespołom kroku dotrzymywał software, który maksymalnie upraszczał obsługę różnych treści. Zaczynając chociażby od filmów – dla S4 nie jest problemem praktycznie żadna rozdzielczość (do 4K – pełnometrażowe obrazy w tej rozdzielczości nie są jednak dostępne) czy też format. W przeciwieństwie do smartfonów z Windows Phone czy iOSem, Android już z pudełka odtwarza wiele formatów, a kodeki nierzadko są zawarte w aplikacji producenta. Jednak na komfort oglądania wideo składa się wiele innych czynników. Chociażby bardzo wygodna, intuicyjna i bogata w opcje aplikacja do obsługi filmów. Pozwala ona na dostosowanie rozmiarów okna, wyboru kodowania napisów czy też wykonanie zrzutu ekranu, ale oprócz tego pojawia się kilka innych bardzo ciekawych opcji. Pierwszą z nich jest wyświetlanie filmu w małym okienku – niesamowicie wygodna sprawa, która pozwala jeszcze głębiej pojąć znaczenie multitaskingu. Nie jest to jednak sprawka Samsunga – Android 4.1 pozwala na to w standardzie, a taka opcja pojawiła się chociażby w GoCleverze Hybrid. Innym, z kolei już autorskim, dodatkiem jest wyświetlanie dwunastu scen z danego filmu w krótkim animowanym podglądzie, dzięki czemu możemy szybko przeskoczyć do danego momentu odtwarzania. Nie muszę chyba dodawać, że film odtwarza się od momentu, w którym skończyliśmy go oglądać poprzednim razem. Dodając do tego efekty dźwiękowe (nie brzmiące jednak tak spektakularnie jak w Nokii 808 PureView) i świetnej jakości ekran o sporej przekątnej i rozdzielczości, otrzymujemy zestaw, na którym oglądanie filmów jest czystą przyjemnością – o ile zmieszczą się one w ograniczonej przez producenta pamięci telefonu lub na zewnętrznej karcie pamięci.

Screenshot_2013-07-16-11-42-13

Screenshot_2013-07-16-11-42-22

Screenshot_2013-07-16-11-42-35

W innej recenzji tego smartfonu spotkałem się z opinią, że interfejs odtwarzacza muzyki jest najzwyczajniej w świecie brzydki i przypomina ten z czasów Cupcake czy Donuta. Gdzie, ja się pytam? Może układ belek jest podobny. Jednak kolorystyka i detale sprawiają, że odtwarzacz Samsunga nie wygląda wcale tak źle. W dalszym ciągu widok biblioteki to podział na kilka kategorii, i w wypadku smartfonów nic zbytnio nie da się wymyślić, by nie popsuć ergonomii.
Oprócz standardowego podziału na wykonawców, albumy, utwory czy też listy odtwarzania możemy podzielić muzykę ze względu na miejsce zapisu – bardzo ciekawa i przydatna opcja. Kolejną opcją dodaną przez koreańskiego producenta jest tzw. Plac muzyczny, na którym znajduje się 25 utworów wybranych z biblioteki. Aplikacja dobiera na podstawie różnych kryteriów, czy muzyka jest spokojna czy też energetyczna lub radosna. Jak jednak nie patrzeć, to jest bardziej ciekawostka niż przydatna opcja. Lepiej to działało w pierwszej generacji Xperii (S czy też P). Zawartość głównego menu możemy jednak dowolnie zmieniać, więc nie musimy mieć tej opcji uaktywnionej. Główne okno odtwarzania wyświetla przyciski sterowania odtwarzaczem, okładkę i informacje o utworze. Można też obsługiwać je gestami – na przykład wskazania palcem na dane miejsce suwaka czasowego. Nie ma też problemu z pobraniem dodatkowych informacji o wykonawcy i okładki, jeśli takowych nie ma w standardzie. Do użytku oddano kilka ciekawych funkcji – wyświetlanie tekstu utworu, autowyłączanie odtwarzacza po danym czasie (co było już w nakładce LG), regulacja szybkości odtwarzania oraz filtr AdaptSound, który ma w założeniu dopasowywać natężenie odpowiednich pasm dźwięku indywidualnie dla każdej osoby i jej słuchu. Działanie tej funkcji nie jest jednak aż tak potężne, jak mogłoby się wydawać i można spokojnie słuchać muzyki bez aktywacji tego filtru. Całość dopełniają standardowe opcje odtwarzania, zapętlania, tworzenia list odtwarzania czy też korektor.

Screenshot_2013-07-16-11-22-10 Screenshot_2013-07-16-11-22-49 Screenshot_2013-07-16-11-23-56 Screenshot_2013-07-16-11-24-33 Screenshot_2013-07-16-11-29-32 Screenshot_2013-07-16-11-30-08

Niestety w S4 zabrakło modułu radia FM. Dziwna tendencja do usuwania tej funkcjonalności ze smartfonów za nierzadko spore pieniądze jest dla mnie niezrozumiała, zwłaszcza że radio posiadają proste modele, które kosztują mniej niż przeciętnej jakości słuchawki nauszne. Spory minus dla S4.

Jakość głośnika zewnętrznego była dla mnie jednym z największych pozytywnych zaskoczeń testów. Lekko przesadzone górne częstotliwości nie muszą się każdemu podobać, jednak poza tym mankamentem brzmienie dźwięków odtwarzanych przez głośnik zewnętrzny urzeka. Linia basowa jest w większości utworów słyszalna i dobrze wyodrębniona. Dodatkowo spora głośność i brak trzeszczenia na najwyższej jej wartości pogłębiają pozytywne wrażenia z odsłuchu.
Nieco gorzej jest w wypadku słuchawek, chociaż i tak jest dobrze. Wersja I9500 niedostępna w Polsce ma osobny chip muzyczny produkcji firmy Wolfson – co pozytywnie wpływa na jakość dźwięku. Model I9505 wyposażony jest w zintegrowany układ Qualcomma. Sprzęt oferuje sporą moc na wyjściu. Głośność jest wystarczająca, choć przydałby się jeszcze jeden poziom głośności – wtedy byłoby idealnie. Brzmienie S4 przypomina mi trochę to oferowane przez Nokię 808 PureView. Czyli skrótowo – nie jest źle, ale na moich Aurvanach Live dźwięk był nieco zbyt zbasowany i nie można było poczuć pełnej mocy perkusji czy też dobrego wokalu. Oczywiście możemy to naprawić equalizerem, jednak oceniam jakość oferowaną w standardzie. Bas jest głęboki, choć nie tak punktowy i wyrazisty, jak w GoCleverze Hybrid. W kilku recenzjach spotkałem się z opinią, że jakość jest absolutnie topowa – nie mogę się z tym jednak zgodzić. Powodów do narzekań co prawda nie ma, lecz słyszałem już kilka lepiej grających sprzętów.

Po otworzeniu programu zarządzającego aparatem fotograficznym oprócz kadru widzimy kilka elementów rozmieszczonych po różnych jego stronach. W lewym dolnym rogu (trzymając telefon poziomo) widać skrót do galerii. Na lewym boku można rozwinąć pasek z różnymi efektami graficznymi: sepii, skali szarości, winiety, efektu kreskówki czy też rybiego oka. Na górze mamy pasek, który domyślnie zawiera następujące elementy: przełączanie między dwoma aparatami, tryb dual foto, który dodaje obraz zrobiony przednią kamerą do zdjęcia wykonanego głównym aparatem, i skrót do ustawień, które możemy dowolnie zmieniać – dobry ruch. Na lewo widać trzy przyciski: przełączenia do trybu filmowania (nagrywanie zaczyna się zaraz po naciśnięciu przycisku), spustu migawki oraz przełączenia kilku trybów przygotowanych przez Samsunga. Są to: Auto, Upiększanie twarzy, Najlepsze zdjęcie, Najlepszy wyraz twarzy, Dźwięk i obraz, Fabularny, Animowane zdjęcia, Bogate kolory, Gumka, Panorama, Sport i Tryb Nocny. Niektórych nazw tłumaczyć chyba nie trzeba, ale niektóre objaśnię. Tryb Gumka pozwala usunąć ruchome obiekty znajdujące się w kadrze podczas robienia zdjęcia. Bogate kolory to nic innego jak tryb HDR. Animowane zdjęcia tworzą 5-sekundowe klipy, z których możemy wybierać obiekty i decydować, które obiekty animować. Tryb Fabularny (i’m fabulous!) służy do zrobienia zdjęcia w ruchu i następnie pokazania jego faz przez zduplikowanie poruszającego się obiektu. Opcja Najlepszy wyraz twarzy może być za to wykorzystana do zdjęć grupowych – wykonywanych jest 5 zdjęć grupy, a następnie telefon wybiera najlepsze ujęcia i skleja w jedną całość. Podobnie jest z trybem Najlepsze zdjęcie.

Screenshot_2013-07-16-11-40-46

Screenshot_2013-07-16-11-41-23

Screenshot_2013-07-16-12-01-23

13 Mpix to wartość identyczna jak w Xperii Z. Więcej chyba nie potrzeba, jednak to nie rozdzielczość matrycy ma największy wpływ na jakość zdjęcia. Na szczęście tej ostatniej nie ma się co w S4 wstydzić. Efekty są więcej niż zadowalające i gdyby Samsung pokusił się o sprzętowy przycisk spustu migawki, to spokojnie można by było ogłosić go jednym z najwygodniejszych telefonów do robienia zdjęć (nie, klawisz głośności umieszczony po przeciwnej stronie to nie to samo). A tak tęsknić będę w dalszym ciągu za XPERIĄ P, a S4 pozostawi za sobą jedynie bardzo miłe wspomnienia co do jakości fotografii. Poza automatycznym balansem bieli, który lubi płatać niekiedy figle, trudno jest narzekać na pracę aparatu. Niekiedy niebo jest po prostu białe, a kolory nieco wyblakłe. Poza tym dostajemy jednak jedne z najlepszych zdjęć w historii telefonii komórkowej. Ilość detali jest porażająca. Ostrość nie pozostawia absolutnie nic do życzenia – tak wysoka, jak tylko być może, jednak bez zbędnego przeostrzania krawędzi. Algorytmy odszumiania działają perfekcyjnie i usuwają niepożądane efekty, zostawiając jednak szczegóły. Barwy rejestrowane na fotografiach są naturalne, choć przy nieodpowiednim oświetleniu elektronika potrafi nieco je zmienić. Nie zauważyłem też innych wad optyki czy zniekształceń geometrii. Praca autofokusa nie dezorientuje, a robienie zdjęć jest szybkie i nie musimy się martwić (o ile zablokowaliśmy ekran po zrobieniu zdjęcia) o to, że zamiast krajobrazu uwiecznimy swoje obuwie czy też spodnie. W nocy pomoże nam tryb automatycznego wykrywania ciemności (jakkolwiek śmiesznie to brzmi). Stabilizacja optyczna również jest dostępna, jednak efekty w słabym oświetleniu nie mogą się równać tym uzyskiwanym przez Lumię 920 czy HTC One. Zdjęcia nie są odpowiednio jasne i są jedną wielką dawką szumów.
Również tryb wideo nie daje powodów do narzekań. Filmy nagrywane w rozdzielczości Full HD 1080p są ostre, niesamowicie bogate w detale oraz mają świetną płynność i kolorystykę. Dodatkowe mikrofony sprawiają, że również i dźwięk stoi na naprawdę wysokim poziomie.

Przykładowe zdjęcia i filmy wykonane Samsungiem Galaxy S4:

22 21 20

19 18 17

16 15 14

13 12 11

10 9 8

7 6 5

4 3 2 1

Bateria

2600 mAh – to pojemność baterii w Samsungu Galaxy S4 (tyle samo ma bateria w subnotebooku Acer Aspire V5…). Z jednej strony zawsze przydałoby się więcej, z drugiej strony jednak zarówno Xperia Z, jak i HTC One mają ogniwa o mniejszej pojemności. Najwydajniejsze smartfony nigdy nie biły rekordów, jeśli chodzi o czas pracy na pojedynczym ładowaniu. „Bateria wystarcza tylko na kilka godzin” – krzyczą anonimowi hejterzy. Powiem krótko: bajki, bajki, po trzykroć bajki.
Co prawda da się rozładować S4 w kilkanaście godzin. Wysokie podświetlenie wyświetlacza, korzystanie z wymagających wydajnych podzespołów multimediów, włączone interfejsy bezprzewodowe… To jest jak najbardziej możliwe – ale tylko i wyłącznie, gdy z premedytacją chcemy zamordować baterię. W codziennym użytkowaniu, nawet opartym głównie o przeglądanie internetu, ciężko jest wykończyć Samsunga S4 w jedną dobę. Podczas testów najgorszym wynikiem była właśnie jedna doba podczas pierwszego dnia z telefonem. Później bateria starczyła spokojnie do południa następnego dnia, a nierzadko i do następnego wieczora. Ładowanie bardzo wydajnego smartfonu co 2 dni przy 30 minutach korzystania z Internetu, podobnego czasu słuchania muzyki, kilkunastu SMSach każdego dnia? Podoba mi się. Energii spokojnie starczyło jeszcze na obejrzenie kilkudziesięciu minut filmu wieczorem. Jak na najwyższą smartfonową półkę – wynik jest ponadprzeciętny.

Przeglądarka

Mając do dyspozycji tak wydajne podzespoły i tak dobrej jakości ekran, trudno nie wykorzystać S4 do przeglądania Internetu. I w tej roli smartfon sprawdza się znakomicie. Standardowa przeglądarka Androida działa na tym modelu perfekcyjnie. Nie ma żadnych przestojów, nawigacja oraz zoomowanie są płynne, a praca na wielu kartach jednocześnie nie sprawia najmniejszych problemów. Obsługa filmów zagnieżdżonych w witrynach nie nastręcza problemów i nie powoduje niepotrzebnych zamknięć przeglądarki. Mowa jednak o filmach, które się wyświetlają, ponieważ Flasha standardowo od wersji 4.1 brak (można jednak wtyczkę łatwo doinstalować ze Sklepu Play). Nie zabrakło również trybu incognito, dzięki któremu przeglądane na „sekretnej” karcie strony nie są rejestrowane w historii i nie zostają po nich żadne pliki w urządzeniu. Witrynę można zapisać w telefonie, znaleźć na niej potrzebne informacje, dodać ją do ulubionych. Świetną opcją jest możliwość wydruku strony, jeśli mamy drukarkę, która obsługuje drukowanie prosto ze smartfonu. Oprócz tego można regulować jasność prosto z okna przeglądarki lub przełączyć się pomiędzy mobilną wersją strony a tą pełną – jeśli obie są oczywiście dostępne. Drugą przeglądarką zastosowaną w urządzeniu jest mobilna wersja Google Chrome. Nie różni się ona zbytnio funkcjonalnością od systemowej aplikacji – z wyjątkiem możliwości synchronizacji danych z innymi urządzeniami, na których korzystamy z przeglądarki Google’a.

Screenshot_2013-07-16-11-37-39 Screenshot_2013-07-16-11-40-22 Screenshot_2013-07-16-11-40-29

Podsumowanie

Kiedyś inni producenci musieli gonić Apple’a. Kiedyś było nadgryzione jabłko, pewien dystans, Samsung Galaxy S i dłuuugo nic. Teraz takich różnic nie ma, zarówno Apple, jak i Samsung, a także HTC i Sony, które powróciło z zaświatów, konkurują ze sobą flagowcami jak równy z równym i wybór między nimi ogranicza się do pewnych charakterystycznych cech. Oczywiście Galaxy S4 dalej sprzedaje się przynajmniej równie dobrze jak poprzednicy, ale już nie jest to oczywisty i jedyny wybór w tej półce, jak za czasów premiery S2.
Nie oznacza to, że Samsung się nie postarał. Cały ten długaśny „wstęp do podsumowania” dowodzi jedynie, że „es-czwórką” firma z Korei rynku nie pozamiatała, choć i tak jest bardzo dopracowanym telefonem – być może i najbardziej z obecnych na rynku flagowców. Choć przyznam się szczerze, że po tym, co przeczytałem w internetach, spodziewałem się dosłownie wyrwania z butów, tak się jednak niestety nie stało.
Chcąc zachować czyste sumienie, pozostaje mi polecić Galaxy S4. Jak każdy sprzęt z „wielkiej trójki” można brać go w ciemno, jednak różnią się one wieloma szczegółami. Kilka błędów tradycyjnie już zostało, jednak w większości nie dyskwalifikują one telefonu. Wady mogę wymienić jednym tchem, bo więcej powietrza na to absolutnie nie trzeba. Dla niektórych plastik nie jest odpowiednim tworzywem w telefonie za 2000 zł, aplikacje od producenta nie działają w Polsce, radia FM niestety brak, czytelność ekranu w słońcu pozostawia nieco do życzenia, a pamięć wewnętrzna to liczba na pudełku minus 8 GB. Poza tym jednak sprzęt jest niesamowicie szybki, dopracowany w fundamentalnych kwestiach, świetnie sprawujący się w różnego rodzaju multimediach i najważniejsze – wszystko to przy tym nie drenuje niepotrzebnie baterii.
Z jednej strony wydanie 2000 zł na telefon to dla mnie czysta głupota – z różnych powodów. Z drugiej strony inni tyle wydają. Więc jeśli i ty dysponujesz taką kwotą i chcesz za to kupić naprawdę porządny smartfon, a wady wymienione w recenzji są dla Ciebie raczej mało istotne… kupuj bez zastanowienia. Telefon dostaje ode mnie ocenę 8/10.

Wady:

  • nie do końca zadowalająca jakość wykonania
  • brak radia FM
  • radykalnie ograniczona ilość pamięci wewnętrznej
  • niektóre aplikacje od producenta są bezużyteczne w Polsce
  • klawiatura ekranowa mogłaby być wygodniejsza
  • niezbyt zadowalająca czytelność ekranu w słońcu
  • złącze microSIM

Zalety:

  • kompaktowe wymiary i waga przy tak dużym ekranie
  • świetnej jakości ekran AMOLED o rozdzielczości Full HD
  • perfekcyjna wręcz szybkość i stabilność działania
  • bardzo dobra jakość rozmów
  • więcej niż zadowalający czas pracy na pojedynczym ładowaniu
  • multum gestów ułatwiających korzystanie z telefonu
  • intuicyjna, funkcjonalna i ładna nakładka na system
  • komplet standardów łączności z LTE na czele
  • bardzo wydajna przeglądarka internetowa
  • bardzo dobra jakość muzyki zarówno na słuchawkach, jak i na głośniku
  • bezproblemowa obsługa filmów w różnych formatach i rozdzielczości
  • świetna jakość zdjęć i mnóstwo opcji dodatkowych aparatu
  • przydatne autorskie aplikacje Samsunga
  • sprzętowe dodatki – port podczerwieni, higrometr, termometr
0
· · ·

Bloger. Nawet nie próbuje być obiektywny. Trzyma kciuki za Windows Phone, choć powoli traci nadzieję na sukces produktu MS. Lubi dobrą muzykę i dobrą jakość dźwięku. Kibic Dallas Mavericks, Boston Celtics, San Antonio Spurs i Golden State Warriors.

Komentarze

  • Jacek

    Dobry test

  • sebol

    Lenovo K900, tańszy , lepszy. Polecam. Warunek to sciągniecie z chin. S4 w porównaniu z lenovo K900 to ledwie namiastka smartfona. Ale marketing swoje robi.

  • kuba

    zależy kto co lubi :-) i właśnie ściągnij to z chin

  • deni

    A ja kupiłem, i polecam. Fajna strona, kiedy następny test?

  • http://www.plusblog.pl/ Jakub Stypułkowski

    Jutro na stronie Piotr wstawi kolejny wideotest – stay tuned 😉

  • gregor

    Zawiesił się już tobie pewnie muli jak trabant bo to android i aplikacje działają w tle w przeciwienstwie do wp i ios i jakoś plastik kiepskiej jakosci i bardzo cienki

  • Szymon

    Nie zgadzam się z autorem w stwierdzeniu, że S Voice w polskiej dystrybucji można by spokojnie usunać i zaoszczędzić w ten sposób miejsce. W Polsce co raz więcej ludzi potrafi posługiwać się językiem angielskim i nie widzę powodu, żeby odbierać takie możliwości osobom, które nie maja problemów z angielskim.

  • Pingback: bmi calculator()