Siła tkwi w prostocie – premiera LG G3

2041

Plotki, domysły, wyczekiwanie, mnóstwo przecieków i różnych teorii… jak w wypadku każdej zbliżającej się premiery, blogerzy i insiderzy mieli pole do popisu przed premierą LG G3. Stale to samo, nuda i nuda. Podobnie też było w wypadku konferencji. Znowu LG zaprezentowało smartfon skupiający się na doświadczeniach użytkownika, bla bla bla. Znowu w tym samym stylu, z taką samą oprawą. Co jednak jest wbrew pozorom bardzo dobrym pomysłem.

Co podkreślało LG na konferencji? Prostotę. Cały koncept według przedstawicieli LG polegał na tym, by zaawansowana technologia była prostsza w obsłudze i bardziej intuicyjna.

Bardzo dobre podejście. Well played, LG. W epoce rosnącej ilości śmieci dodawanych przez producentów do smartfonów, błyskotek w nakładkach i tego całego „technoswagu” zapomina się o jakości wykonania, baterii czy też płynności działania. Walczy się na cyferki, co niekoniecznie się przydaje. LG nie ustrzegło się drobnych błędów i w niektórych kwestiach poszło w tym kierunku, ale generalnie G3 jest dowodem na to, że producent nie chce przesadzać z innowacjami i wodotryskami, tylko skupić się na intuicyjnej obsłudze i na ulepszaniu sprawdzonych pomysłów. G3 jest nudny i nic nowego nie wnosi – ale jest to świadomy ruch. Efektywność kosztem efektowności. Grać nie pięknie, ale skutecznie – coś jak autobus a la Chelsea.

g3_1

Innowacje? Jakie innowacje? Głównie dodatki programistyczne. Nie dziwię się – w segmencie sprzętu ciężko wymyślić coś nowego, a by to było przydatne i dopracowane, to już w ogóle jest to mission impossible.

To właśnie w segmencie nakładki i aplikacji preinstalowanych widać największy wkład koreańskiego producenta. Smart Notice – powiadomienia uwzględniające lokalizacje, wydarzenia z kalendarza i poprzednie wydarzenia, np. „XYZ dzwonił 5 razy, czy chcesz go dodać do kontaktów?”, „Jedziesz dzisiaj do Londynu, a prognozy nie są najlepsze. Weź parasolkę”.

Z jednej strony system wie o wszystkim, co chcemy robić. Ale czy sami do tego nie doprowadzamy, wszystko w nim zapisując, synchronizując kalendarz w chmurze czy włączając lokalizację? Przyznam, że musiałbym wypróbować to w praktyce, by jednoznacznie ocenić, czy znacząco to ułatwia życie. Oceniam to jednak pozytywnie – w końcu nie są to powiadomienia nie-wiadomo-skąd, tylko oparte na tym, co się ostatnio działo.

Klawiatura z regulacją wysokości? Rewelacja – choć przy tak dużym ekranie naprawdę trzeba kompletnie skopać projekt układu klawiszy, by pisanie było mordęgą. Odblokowywanie ekranu kliknięciami (KnockCode)? Może niekoniecznie coś innowacyjnego, ale na pewno jest to wygodniejsze, niż sięganie do włącznika (nie przesadzam – to smartfony powyżej 5 cali) i dopiero odblokowywanie. Płaski interfejs oparty na kształtach geometrycznych? Zawsze to mniej niepotrzebnych animacji – choć podczas prezentacji tak to chwalili, jakby to była nie-wiadomo-jaka-innowacja. Interfejs dwuwymiarowy – no po prostu unikalna funkcja…

Niestety, LG dołączyło do bezsensownego wyścigu na rozdzielczości ekranowe i tym samym wśród konkurentów wyróżnia się ekranem o rozdzielczości 2K (Quad HD – 2560×1440). Tylko po co? To głupota. W ostatnich dniach przypominam ten tekst wielokrotnie i chyba jeszcze przynajmniej kilkanaście razy do niego odeślę:

Quad HD? A na co to komu?

Chyba że chcesz obejrzeć film czy zdjęcia na małym ekranie w jeszcze lepszej jakości. Zrzut ekranu z konferencji, nie mogłem się powstrzymać:

2KwLGG3

Zawsze chciałem oglądać YouTube’a w 360p na ekranie Quad HD.

Poza stylizowaną na metal obudową (a wodoodporności brak) i laserowym autofocusem tak naprawdę LG nie wymyśliło niczego nowego. W sumie dobrze, że za wszelką cenę nie chcieli wprowadzać nikomu niepotrzebnych fajerwerków. Podzespoły standardowe dla tej półki (3 GB RAMu, Snapdragon 801…), ekran praktycznie bez ramek wokół i przyciski z tyłu, które już widzieliśmy w G2. G3 wygląda naprawdę dobrze i elegancko – LG zaprojektowało swój charakterystyczny styl, który mi się podoba.

Tak to zrobić, by zarobić

Rzuciło mi się w oczy też to, że LG sporą uwagę przyłożyło do marketingu. Cóż – zawsze na konferencji LG usłyszysz, że najnowszy smartfon marki LG jest najlepszy, i to wielokrotnie. Ale o konferencjach ludzie szybko zapominają, a na reklamy i opinie natykają się na każdym kroku.

Reklamy podkreślają prostotę, o której do znudzenia opowiadali włodarze LG. By było minimalistycznie, prosto, i podczas konferencji miałem wrażenie, że naprawdę nie potrafią znaleźć innych słów, by określić G3. Wszystkie utrzymane w podobnej stylizacji, np.: „Jak zrobić dobre zdjęcie za pomocą G3? Po prostu dotknij. Koniec”. Szkoda, że jeszcze nie umieścili tego w sieci, bo spoty wyglądają naprawdę dobrze i podkreślają założenia LG.

G2 może jest naprawdę dobrym smartfonem, ale się dobrze nie sprzedał. Obecna generacja? W telewizji i innych mediach widzę praktycznie tylko reklamy Samsunga Galaxy S5. Jakość jakością, ale niezależnie od niej to właśnie S5 bije rekordy popularności. Niezależnie od tego, czy konkurencja jest dużo lepsza, czy gorsza, i tak najlepiej się sprzedaje S5. Siła marki i marketingu – i to chyba LG właśnie sobie uświadomiło. Tylko tak o rok za późno.

 g333

Sama konferencja nie przekonała mnie tak bardzo, jak chociażby ta w wykonaniu Samsunga przy premierze S5, o której pisałem wcześniej:

Jestem graczem. Mam na to pięć wytłumaczeń.

Chociaż to też może kwestia oprawy. Może wkurzała mnie orkiestra i robienie show z niczego, ale prezentacja S5 od strony estetycznej wzbudziła bardziej pozytywne wrażenia niż ciemna strona mocy w wykonaniu LG. Wszędzie czerń, futurystyka, aż za prosto. Ale to szczegół. To jest konferencja, o której nikt nie będzie pamiętał. To jest kolejna z kilkunastu konferencji, o których zapomnę.

Tak sobie pomyślałem w trakcie transmisji: skoro ten G3 jest taki fajny, skoro G2 jest taki fajny (a naprawdę jest), to czemu ludzie kupują Samsunga Galaxy/Galaxy Note’a czy iPhone’a? OK – S4 był naprawdę spoko, o czym pisałem w mojej recenzji. Tylko że nie wystarczy zrobić dobry smartfon. Sztuką jest to później sprzedać. Apple i Samsung to potrafią – a w takim wypadku jakością już mało kto by się przejmował. LG idzie w naprawdę dobrym kierunku już od dłuższego czasu, ale nie przekłada się to na sukces rynkowy. Metody dobre, tylko wyniki kiepskie. Przynajmniej jak na wysokie aspiracje LG.


Technologiczny antyfutbol

G3 nie wprowadza nic innowacyjnego poza rozwiązaniami programistycznymi. To przedłużenie kierunku, stylu i funkcjonalności zaprezentowanych w G2. Niby nuda, niby nic nowego, i tak dalej.

g3

Ale z drugiej strony czy o to chodzi? Wszędzie fantastyczne plastiki (hej, Sammy!), lekkość, błysk, cyferki i przesyt funkcji, z których nie korzystamy. LG zaprezentowało smartfon, który jest elegancki, klasyczny i nieprzeładowany „ficzerami”. Po prostu sprzęt, który działa i się go używa (Steve Jobs approves). Po prostu LG G3.

1
· · · · · ·

Bloger. Nawet nie próbuje być obiektywny. Trzyma kciuki za Windows Phone, choć powoli traci nadzieję na sukces produktu MS. Lubi dobrą muzykę i dobrą jakość dźwięku. Kibic Dallas Mavericks, Boston Celtics, San Antonio Spurs i Golden State Warriors.

Komentarze

  • Parsek

    Spokojnie i bez nadmiaru gadżetów zawojowali rynek. W Korei spokojnie ścigneli samsunga. Sądzę że i w Polsce dadzą radę bez większych przeszkód 😉 Fon ma pojemną baterię, szybkie CPU i naprawdę ładnie zaprojektowaną nakładkę

  • http://www.plusblog.pl/ Jakub Stypułkowski

    Korea to nie cały świat.
    Polska to nie Korea.
    Dopracowany telefon to nie wszystko – trzeba go jeszcze umieć odpowiednio sprzedać.

    Nie wiem, jaki jest – oceniałem premierę i sens zastosowania pewnych rozwiązań. Jeśli dostaniemy telefon do testów (hello, pracownicy PR LG), to na pewno zweryfikujemy wszystkie fakty i mity. :-)

  • Pingback: bmi chart()